Bez zwycięzcy w pierwszym meczu o ćwierćfinał EuroCup. Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin zremisowała na własnym parkiecie z LDLC ASVEL Feminin 66:66.
Mimo, że nie były faworytkami to lublinianki zaczęły to spotkanie z wysokie ,,c”. Przyjezdne dobrze ustawiały się w obronie pod własnym koszem, ale nieco gorzej radziły sobie z doskokiem do rywale za linią łuku. Zielono-białe wykorzystały tę przewagę i szybko objęły prowadzenie dzięki celnym trójkom. Po pierwszych 10 minutach prowadziły 19:14. W kolejnej odsłonie wyraźnie spadła skuteczność obu ekip. Przez połowę drugiej kwarty akademiczki zdobyły 5 punktów, za to goście zaledwie 2 oczka. Rytm gry odzyskały zespoły, gdy o przerwę w grze poprosił Pierre Vincent, szkoleniowiec koszykarek z Francji. Po niej nastąpiła obustronna wymiana ciosów, z której zwycięsko wyszły miejscowe. Do przerwy prowadziły bowiem 33:29.
Lublinianki fenomenalnie weszły w drugą połowę i z łatwością powiększyły wypracowaną zaliczkę. Po trafieniu Aleksandra Stanaćev miały już 13 oczek zapasu. Ten, jak się później okazało, wystarczył jedynie do końca trzeciej kwarty. Ekipa z Francji rozpoczęła natarcie w postaci precyzyjnych rzutów spoza łuku i doprowadziła do wyniku 46:45. Przeciwniczki dopięły swego na początku finałowej odsłony i objęły prowadzenie. Podopieczne Krzysztofa Szewczyka nie poddały się tak łatwo, a jako pierwsza rękawicę podniosła Kamiah Smalls. Najpierw trafiła za trzy, a po chwili asystowała przy rzucie Natashy Mack. Gospodynie ponownie odskoczyły na tablicy wyników, ale brak konsekwencji w grze sprawił, że znów straciły zbudowaną przewagę. W ostatnich sekundach rzut na wagę remisu oddała Alexia Chartereau i rezultatem 66:66 zakończyło się to spotkanie.
– komentuje Zuzanna Sklepowicz, zawodniczka lubelskiej ekipy.
Remis w Lublinie sprawia, że obie ekipy przystąpią do rewanżu bez zaliczki punktowej. Spotkanie w Lyonie odbędzie się 2 marca.



