Zagrali dla swojego trenera. V Memoriał Leszka Marii Roupperta zgromadził byłych koszykarzy

Podopieczni Leszka Marii Roupperta uczcili pamięć trenera na towarzyskim turnieju

Podopieczni Leszka Marii Roupperta uczcili pamięć trenera na towarzyskim turnieju

Jako trener był niezwykle wymagający w stosunku do swoich zawodników. Jako osoba był natomiast naprawdę uczciwym i miłym człowiekiem. Tak swojego trenera i mentora Leszka Marię Roupperta wspominają jego podopieczni. Po raz piąty spotkali się w lubelskiej hali MOSiR, żeby uczcić pamięć szkoleniowca.

Wspomina Jacek Dacko, jeden z podopiecznych trenera Roupperta.

Szkoleniowiec zaczynał swoją przygodę z koszykówką jako zawodnik. Przez 12 lat był związany z klubami z Krakowa. Później, jako trzykrotny mistrz Polski juniorów, a następnie kapitan juniorskiej reprezentacji naszego kraju, trafił do Lublina. Na parkietach spędził jeszcze 10 lat. W barwach Startu zdobył brązowy medal mistrzostw Polski. To właśnie wtedy rozpoczęła się jego kariera trenerska. Pod koniec lat 60’ był grającym trenerem AZS-u Lublin. Jako szkoleniowiec pracował w naszym mieście 46 lat.

– Dla mnie AZS był wtedy drugą rodziną – wyjaśnia Bożena Walczak-Rusinek, która grała w zespole trenera Roupperta:

Jego zasługi dla koszykówki są znane nie tylko w Lublinie. Był prezesem Zarządu Głównego AZS oraz członkiem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Przez 15 lat był również prezesem Lubelskiego Związku Koszykówki.

W ostatnich latach swojej działalności wspierał koszykarskich weteranów angażując się w rozwój maxikoszykówki w Polsce. Razem z zawodnikami jeździł na zawody na całym świecie, między innymi do Buenos Aires czy do Aten, i z nimi odnosił liczne sukcesy.

– Trener wiele zrobił dla wspierania maxikoszykówki – podkreśla Barbara Grabacka-Pietruszka, która grała dla Leszka Marii Roupperta w ostatnich latach jego działalności:

W ramach memoriału podopieczni i podopieczne Leszka Marii Roupperta rozegrali spotkania towarzyskie. Wynik zszedł oczywiście na drugi plan, jednak nie obyło się bez emocji. Jedna z zawodniczek musiała opuścić parkiet, bo złamała sobie nos przy walce o piłkę. Nie można więc tym spotkaniom odmówić rywalizacji. Dokładnie tak, jak szkolił Leszek Maria Rouppert.

==============

Share Button
Opublikowano w Aktualności, Audycje, Lublin To Sport, Sport