Motor Lublin remisuje z Cracovią 3:3 w pełnym emocji meczu 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy. „Motorowcy” do 87 minuty przegrywali już 3-1. Fantastyczna końcówka w ich wykonaniu pozwoliła wyszarpać remis, który zapewnia im utrzymanie w lidze.
Żadna z drużyn przed tym spotkaniem nie była pewna gry w przyszłym sezonie piłkarskiej Ekstraklasy. Ostatni, siedemnasty pojedynek gospodarzy przed własną publicznością miał rozwiać wątpliwości którejś z nich. Motor był w korzystniejszej sytuacji niż rywal, mając 4 punkty zapasu nad strefą spadkową. Poprzednie spotkanie obu zespołów zakończyło się zwycięstwem „Żółto-Biało-Niebieskich” wynikiem 1:2.
Na pierwsze trafienie nie trzeba było długo czekać. Już w 9. minucie na listę strzelców wpisał się Mateusz Klich za sprawą uderzenia z dystansu. Kwadrans później odpowiedzieć mógł Ndiaye, który lobując wychodzącego z bramki Madejskiego trafił jedynie w słupek. Po trzech minutach w polu karnym bliski gola był także Paweł Stolarski, lecz niefortunnie piłka zamiast zmierzyć do bramki odbiła się od jednego z jego partnerów. Starania „Motorowców” w 37. minucie przełożyły się na zamierzony efekt, gdy po dośrodkowaniu Wolskiego z rzutu rożnego, futbolówkę do siatki głową skierował Czubak. W 44. minucie „piętką” próbował także van Hoeven, a niewiele później kapitalną interwencją popisał się Tratnik ratując remis przed przerwą.
Tak na pomeczowej konferencji podsumował spotkanie trener Motoru Lublin, Mateusz Stolarski:
W drugiej odsłonie spotkania, golkiper Motoru po raz kolejny pokazał, że można na nim polegać, gdy odbił strzał Al Ammariego z dystansu w 60. minucie. Niestety trzy minuty później, w starciu z tym samym zawodnikiem, Słoweniec nie miał już szans. Sprawy pogorszyły się jeszcze bardziej, gdy przyjezdni wykorzystali błąd gospodarzy, którzy po przejęciu podania Matthysa w polu karnym, za sprawą Charpentiera podwyższyli prowadzenie na 3-1. Kiedy wydawało się, że wszystko zostało rozstrzygnięte, w 87. minucie niezawodny Karol Czubak dał nadzieję, zdobywając gola kontaktowego, lecz czasu było coraz mniej. Wtedy parę minut później do akcji wszedł Kacper Karasek, który świetnym uderzeniem głową pokonał Madejskiego. Jego premierowy gol w barwach Motoru okazał się być na wagę remisu, a co najważniejsze utrzymania w lidze.
Takimi słowami atmosferę podczas meczu skomentował szkoleniowiec „Żółto-Biało-Niebieskich”:
„Motorowcy” z zapewnionym bytem w Ekstraklasie, mogą odetchnąć i z ulgą podejść do ostatniej 34. kolejki, w której na wyjeździe zmierzą się z Legią Warszawa. Spotkanie odbędzie się 23 maja, pierwszy gwizdek o godzinie 17.30.



