
źródło: gornik.leczna.pl
Wynik lepszy od gry. Tak w skrócie można określić spotkanie Górnika Łęczna z Resovią Rzeszów. „Zielono-czarni” wygrali 1:0 po bramce Roberta Pisarczuka i udanie rozpoczęli rundę wiosenną w 2. Lidze.
Dyspozycja zespołu z Łęcznej przed tym meczem była sporą niewiadomą. Przede wszystkim skład został solidnie przebudowany. Drużynę przed rundą wiosenną opuściło w sumie 14 piłkarzy w tym najlepszy strzelec zespołu Patryk Szysz. Do klubu dołączyło natomiast 11 nowych graczy. Największym problemem łęcznian mogło więc wydawać się zgranie i komunikacja na boisku.
Trener Górnika, Franciszek Smuda już po spotkaniu z Resovią przyznawał, że jego zespół ma pewne braki w organizacji gry:
Starcie Górnika z Resovią można nazwać typowym meczem walki. Oba zespoły zaczęły intensywnie i starały się dłużej utrzymać przy piłce. Dogodną okazję jako pierwszy po stronie Górnika w 12. minucie stworzył sobie Aron Stasiak. Napastnik Górnika jednak naciskany przez obrońce rywali w polu karnym upadł na murawę. Sędzia jednak nie zdecydował się na podyktowanie „jedenastki”. Potem zdecydowaną kontrolę nad meczem przejęły „Pasy”. Rzeszowianie regularnie atakowali na bramkę gospodarzy jednak nic z tego nie wynikało. Jedyny groźny strzał oddał Radosław Adamski, ale piłka wylądowała w rękach golkipera gospodarzy, Patryka Rojka. Po 45. minutach był bezbramkowy remis.
Zawodnik Górnika, Robert Pisarczuk przyznał, że jego zespół miał spore problemy w pierwszej połowie:
Po przerwie podopieczni Franciszka Smudy wybiegli na murawę z całkiem innym nastawieniem. Byli bardziej aktywni w ataku i szybciej wymieniali podania. Efektem ich starań było pierwsze celne uderzenie na bramkę przeciwnika dodajmy, że dopiero w 59. minucie. Bardziej zdecydowane próby w ofensywie drużyny z Łęcznej stworzyły okazję do kontry dla rzeszowian. Już 3 po akcji Górnika Sebastian Pyrdek dostał otwierające podanie na wolne pole i ruszył na bramkę Patryka Rojka. Do napastnika „Pasów” dopadł jednak Paweł Sasin i nie pozwolił mu oddać celnego strzału. Gra się wyrównała, obie ekipy atakowały jednak nadal utrzymywał się remis. Wszystko zmieniło się za sprawą Robera Pisarczuka 76. minucie. Piłkarz „Zielono-czarnych” po rajdzie prawą stroną boiska zdecydował się na uderzenie w kierunku bliższego słupka. Futbolówka odbiła się od bramkarza gości i wpadła do siatki. Górnik wygrywał 1:0. Podopieczni Franciszka Smudy po golu wyraźnie się cofnęli. Co prawda miejscowi kończyli mecz w dziesiątkę bo drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Robert Pisarczuk, ale i tak udało im się dowieźć korzystny wynik do końca.
Zawodnik zespołu gości, Radosław Adamski podkreślał, że Górnicy mieli w tym spotkaniu po prostu więcej szczęścia.
Górnik Łęczna dzięki tej wygrane utrzymał się na 5. miejscu w ligowej tabeli. „Zielono-czarni” mają na koncie 37 punktów, ale tracą tylko 2 oczka do strefy premiowanej awansem. Następną okazję do poprawienia swojej sytuacji Górnicy będą mieli już w najbliższą sobotę. Łęcznianie na wyjeździe zmierzą się z GKS-em Bełchatów.


