Start znów bez zwycięstwa w roli gospodarza

Kolejny rywal za mocny dla koszykarzy Polski Cukier Pszczółka Startu Lublin. Czerwono-czarni tym razem ulegli we własnej hali Enei Zastal BC Zielona Góra 73:99.

fot. Start Lublin/FB

Start nie wszedł dobrze w ten mecz. Łatwe straty lublinian sprawiły, że goście wyszli na prowadzenie i zyskali kontrolę nad spotkaniem. Przyjezdni mieli za sobą ciężki tydzień w lidze. Jeszcze we wtorek na wyjeździe mierzyli się z mistrzem Polski – Arged BM Stalą Ostrów Wielkopolski. Mimo to nie było widać po nich ani krzty zmęczenia w Hali Globus. Grali swobodnie i bez żadnych kompleksów, a co najważniejsze świetnie prezentowali się na parkiecie. Początkową przewagę nad miejscowymi w dużej mierze wypracował Jarosław Zyskowski. Po pierwszych 10 minutach jego zespół prowadził 20:13, a on sam był autorem połowy punktów dla swojej drużyny.

Od początku chcieliśmy pokazać, że przyjechaliśmy tu po zwycięstwo – mówi Przemysław Żołnierewicz, zawodnik Enei Zastal BC Zielona Góra.

Sytuacja czerwono-czarnych poprawiła się nieco na początku kolejnej odsłony. Miejscowi stali się agresywniejsi w obronie i szybko przechodzili do ataku. Taki styl gry przyniósł korzyść w postaci objęcia prowadzenia 23:22. Ten stan nie trwał jednak długo. W grze gospodarzy, z resztą już nie pierwszy raz w tym sezonie, zabrakło konsekwencji. Zlekceważyli przeciwników na obszarze za linią łuku, a ci pokazali, że to był ich poważny błąd. Zielonogórzanie trafiali za 3 ,,oczka”, a z każdą minutą coraz bardziej oddalali się od lubelskiej ekipy. Przepaść punktowa pomiędzy zespołami skłoniła trenera Startu, Tane Spaseva, do wprowadzenia świeżej krwi. Na parkiecie pojawili się koszykarze rezerwowi – Karol Obarek i Mikołaj Stopierzyński. Ten pierwszy przywitał się od razu celnym rzutem zza łuku. To na niewiele się zdało, bo do przerwy podopieczni Olivera Vidina nadal utrzymywali komfortową przewagę. Prowadzili 52:32.

 – komentuje Roman Szymański, zawodnik lubelskiej ekipy.

Ciężko znaleźć pozytywy w lubelskiej ekipie także przez kolejne dwie kwarty. Na przyzwoitym poziomie nadal prezentowali się rezerwowi. Zaangażowany w grę swojego zespołu był również Josh Sharkey, który dynamicznie wchodził w pomalowany obszar rywala. To jednak za mało, aby chociaż zbliżyć się do wicemistrzów Polski. W zespole gości prym wiódł duet Devoe Joseph-Tony Meier. Obaj w całym meczu łącznie zdobyli 43 oczek, z czego aż 27 z nich było po rzutach za trzy. Rozpędzonych przyjezdnych zatrzymała dopiero syrena końcowa, która przeszkodziła im w złamaniu bariery 100 punktów. Zwycięstwo zielonogórzan 99-73 było najniższym wymiarem kary dla Startu.

Pokonali nas swoją agresywną grą – podsumowuje Roman Szymański, koszykarz gospodarzy.

Na obecną sytuację lublinian nie można patrzeć przez różowe okulary. Za nimi sześć spotkań domowych, z których każde zakończyło się porażką. Po wizycie wicemistrzów kraju, w następnym meczu ugoszczą samych mistrzów. Spotkanie z Arged BM Stalą Ostrów Wielkopolski zaplanowane jest na 2 grudnia.

Share Button
Opublikowano w Aktualności, Audycje, Lublin To Sport, Sport