Siatkarki AZS-u wygrały kolejny mecz w II lidze

fot. Michał Piłat/AZS UMCS Lublin (azs.umcs.pl)

W swoim pierwszym meczu po przerwie świątecznej siatkarki LUK AZS UMCS Lublin podejmowały we własnej hali zawodniczki AZS Uniwersytet Rzeszowski. W zaciętym spotkaniu lublinianki zwyciężyły 3:1 i awansowały na 4. pozycję w tabeli ligowej.

Już od początku pierwszego seta AZS UMCS pokazywał dlaczego przed pojedynkiem z rzeszowiankami był stawiany w roli faworyta. Ciężar wykańczania akcji wzięła na swoje barki Sylwia Obszyńska, która skutecznymi atakami nie dawała szans defensywie rywalek. Siatkarki z Podkarpacia nie zdołały w tym secie nawiązać równej walki. Na to też nie pozwalały im przeciwniczki w których bloku imponowała Paulina Konop. Przy stanie 18:11 na parkiecie po stronie Lublina pojawiła się Dominika Wawerska, której występ w tym starciu do ostatniej chwili był niewiadomą. Sama zawodniczka okazała się być w świetniej formie i znacząco przyczyniła się do zwycięstwa w tym secie. Premierowa partia zakończyła się zdecydowaną wygrana lublinianek do 15.

Druga część spotkania zapowiadała się dla kibiców gospodyń naprawdę obiecująco. Zawodniczki z Lublina utrudniły sobie jednak zadanie oddając rywalkom większość punktów po własnych błędach, a zwłaszcza po nieudanych zagrywkach. Rzeszowianki wykorzystały dekoncentrację rywalek i odskoczyły na dwa „oczka”. Gospodyniom nie pomógł nawet „czas” wzięty przez trenera Jacka Rutkowskiego, czy ponowne wejście na boisko Dominiki Wawerskiej. Przebudzenie lubelskiej drużyny nastąpiło za sprawą duetu Magdalena BoguszAdrianna Nejkauf. Jednak to było zbyt mało, żeby wygrać tego seta –rzeszowianki triumfowały 25:23. Jak przyznaje Paulina Konop z AZS UMCS cały mecz nie był łatwy dla gospodyń:

Kolejna odsłona tego spotkania była kluczowa w kontekście całego meczu. Obie ekipy zdawały sobie z tego sprawę i grały wyjątkowo intensywnie. Jednak to zespół z Rzeszowa wyszedł na prowadzenie 7:2. „Czas” wzięty przez trenera gospodyń odmienił oblicze całego seta. Sygnał do odrabiania strat dała koleżankom świetnie dysponowana Paulina Konop dobrze atakując ze środka i blokując rywalki. Za jej przykładem poszła niewidoczna w drugim secie Sylwia Obszyńska. Miejscowe zdominowały rywalki i pokonały przeciwniczki 25:21. Jak tłumaczy trener rzeszowianek Maciej Leś, jego drużyna pokazała się z dobrej strony, co jednak nie wystarczyło do zwycięstwa:

Czwarty set był pokazem walki obu zespołów, przynajmniej do momentu objęcia czteropunktowej przewagi przez lublinianki. Do końca tej części spotkania zawodniczki lubelskiego AZS-u nie oddały swojego prowadzenia. Chociaż siatkarki z Rzeszowa walczyły, to zabrakło im argumentów czysto sportowych i nie dały rady odrobić straty. Ostatnia partię wygrał AZS UMCS do 21. Cały mecz zakończył się triumfem gospodyń 3:1. Trener Jacek Rutkowski wylicza jak trudne mecze czekają jego zespół w najbliższym czasie:

Po sobotnim pojedynku siatkarki LUK AZS UMCS Lublin zameldowały się na 4. pozycji w lidze z 24 punktami na koncie. W następnej serii rozgrywek lubelska drużyna pojedzie do Mielca na mecz z tamtejszą Szóstką. To spotkanie już w sobotę.

Share Button
Opublikowano w Aktualności, Audycje, Lublin To Sport, Sport