To nie był udany początek sezonu. Polski Cukier Pszczółka Start Lublin uległ we własnej hali Anwilowi Włocławek 64:75. Nie pomogło wsparcie kibiców z trybun.
Start nie rozpoczął najlepiej tego spotkania. Podopieczni Davida Dedka mieli problem ze zdobywaniem punktów z gry. Ratowali się precyzyjnymi rzutami osobistymi, aby rywal pozostawał w ich zasięgu. Zajęło im prawie całą kwartę łapanie rytmu gry, bo nie potrafili odnaleźć się strefie podkoszowej przeciwnika, a rzuty zza łuku były nieskuteczne. Anwil jednak nie wykorzystał słabszej dyspozycji miejscowych i wynik oscylował w granicach remisu. Dopiero w drugiej kwarcie gra nabrała tempa. W Starcie punktowali głównie Doron Lamb i Jimmie Taylor. Po stronie rywala odpowiadał natomiast były koszykarz czerwono-czarnych – Kamil Łączyński, który był najskuteczniejszym zawodnikiem w pierwszej połowie. Zdobył 8 punktów i w dużej mierze dzięki niemu przyjezdni na przerwę zeszli przy prowadzeniu 36:33.
Wiedziałem czego mogę się spodziewać po swoich rywalach – mówi Kamil Łączyński, koszykarz Anwilu.
Po powrocie na parkiet Start znów prezentował to co w pierwszej kwarcie. Niestety w negatywnym tego słowach znaczeniu. Gra była wolna i często dawali wolną rękę swoim oponentom na obszarze za łukiem. To kończyło się skutecznie egzekwowanymi rzutami za trzy i budowaniem przewagi przez koszykarzy z Włocławka. Ta momentami wzrastała do 9 ,,oczek”. Na ostatnie minuty goście podkręcili tempo. Kamil Łączyński i spółka finalnie zwyciężyli 75:64, a sam Łączyński z 15 ,,oczkami” na koncie był najskuteczniejszy na parkiecie.
– podsumowuje Mateusz Dziemba, kapitan Startu Lublin.
Komplet punktów powędrował do Włocławka. Kolejna szansa Polski Cukier Pszczółka Startu Lublin na zwycięstwo już 9 września. Lublinianie wyruszą na drugi koniec naszego kraju i zmierzą się z beniaminkiem – Grupa Sierleccy Czarnymi Słupsk.



