Podsumowanie sezonu Premier League

Sezon Premier League przyniósł mieszankę spektakularnych sukcesów, bolesnych rozczarowań i kilku historii, które jeszcze długo będą omawiane przez kibiców w całej Anglii. Od sensacyjnego Sunderlandu, przez chaos w Tottenhamie i Chelsea, po wielki powrót Manchesteru United i mistrzostwo Arsenalu po 22 latach przerwy, liga ponownie udowodniła, że potrafi pisać scenariusze, których nie przewidzi nikt. W tle mieliśmy walki o Europę rozstrzygane w ostatnich kolejkach, dramatyczne spadki, transferowe sagi oraz trenerów, którzy zmieniali kluby jak w kalejdoskopie. To był sezon, w którym granica między sukcesem a porażką często sprowadzała się do jednego meczu, jednej kontuzji albo jednego gola w doliczonym czasie gry.

fot. Arsenal

 

20. Wolverhampton Wanderers (20 pkt)

Po ośmiu sezonach spędzonych w Premier League Wilki pożegnały się z elitą, kończąc rozgrywki na ostatnim miejscu tabeli. Sezon na Molineux Stadium od początku był pasmem problemów – fatalny start, zaledwie trzy zwycięstwa w całych rozgrywkach i jedna z najsłabszych ofensyw ligi sprawiły, że Wolverhampton  praktycznie od początku wyglądało jak kandydat do spadku. Vítor Pereira nie zdołał odmienić sytuacji i został zwolniony jesienią, a jego miejsce zajął Rob Edwards, jednak również on nie potrafił tchnąć życia w zespół z West Midlands. Jednym z największych problemów okazało się nieudane zastąpienie Matheusa Cunhi, którego odejście przed sezonem pozostawiło ogromną wyrwę w ofensywie “Wolves”. Najlepszym strzelcem drużyny został Emmanuel Arokodare z zaledwie trzema trafieniami w Premier League, co najlepiej pokazuje skalę problemów pod bramką rywali. Za największą gwiazdę sezonu kibice uznawali jednak Mateusa Mané. 18-letni pomocnik zanotował imponujące wejście do drużyny. Wszystko wskazuje jednak na to, że Portugalczyk latem opuści Molineux, ponieważ jego sytuację monitorują kluby z czołówki Premier League. „Wolves” zakończyli sezon z jedną z najgorszych defensyw ligi i jeśli nie przeprowadzą dobrych transferów, powrót do elity może zająć więcej niż jeden sezon.

19. Burnley (22 pkt)

Powrót Burnley do Premier League okazał się wyjątkowo bolesny, a “The Clarets” przez większość sezonu wyglądali jak drużyna nieprzygotowana na poziom angielskiej elity. Mimo obiecującego początku rozgrywek sytuacja zespołu Scotta Parkera z czasem stawała się coraz trudniejsza, a przed ostatnim bezpośrednim starciem z Wolverhampton w przypadku porażki mogło nawet zakończyć sezon na 20 miejscu. Klub z Turf Moor był jedynym beniaminkiem, któremu nie udało się utrzymać w Premier League, co tylko podkreśla skalę problemów drużyny. Burnley miało ogromne problemy przede wszystkim w ofensywie i zdobyło zaledwie 38 bramek, co było jednym z najgorszych wyników w całej lidze. Największym pozytywem sezonu był Zian Flemming, który został najlepszym strzelcem drużyny z 11 golami i momentami praktycznie sam utrzymywał nadzieje kibiców na walkę o utrzymanie. Holender wyróżniał się umiejętnościami na tle kolegów z drużyny. Trzeba jednak dodać że transfery przeprowadzone przed sezonem pozostawiały dużo do życzenia. Burnley zakończyło sezon w strefie spadkowej i jeśli klub nie poprawi jakości kadry, szczególnie w ofensywie, walka o szybki powrót do Premier League może okazać się znacznie trudniejsza, niż wielu kibicom wydaje się po spadku.

18. West Ham United (39 pkt)

Sezon West Hamu United był jednym z największych rozczarowań dla kibiców na London Stadium, ponieważ “The Hammers” do samego końca musieli drżeć o utrzymanie w Premier League. Ostatecznie zespół spadł z ligi, przegrywając walkę o pozostanie w elicie z Tottenhamem zaledwie o dwa punkty. Kluczowy okazał się fatalny fragment sezonu między 35 a 37 kolejką, kiedy West Ham zanotował trzy porażki z rzędu i praktycznie przekreślił swoje szanse na utrzymanie. Mimo problemów drużyna potrafiła momentami pokazać jakość w ofensywie, a największym liderem zespołu był Jarrod Bowen, który zakończył sezon z dziewięcioma golami i jedenastoma asystami, będąc zdecydowanie najważniejszą postacią “The Hammers”. Bardzo dobre wrażenie pozostawili po sobie również Mateus Fernandes, który wniósł spokój i kreatywność do środka pola, oraz Crysencio Summerville, regularnie robiący przewagę na skrzydle swoją dynamiką i dryblingiem. Mimo spadku w klubie trudno mówić o całkowitej katastrofie sportowej, ponieważ obecna kadra West Hamu wygląda zdecydowanie zbyt mocno jak na poziom Championship i powinna należeć do głównych kandydatów do walki o awans już w przyszłym sezonie.

17. Totteham Hotspur (41 pkt)

Tottenham Hotspur ma za sobą kolejny kompromitujący sezon, który dla klubu zaliczanego do grona BIG 6 powinien być powodem do ogromnego wstydu. „Spurs” drugi rok z rzędu byli zamieszani w walkę o utrzymanie i tym razem udało im się uniknąć spadku dosłownie rzutem na taśmę, wyprzedzając West Ham United o zaledwie dwa punkty. Paradoksalnie w Lidze Mistrzów londyńczycy potrafili dojść aż do 1/8 finału, podczas gdy w Premier League regularnie przegrywali nawet z drużynami z dolnych rejonów tabeli. Sezon na Tottenham Hotspur Stadium był pełen chaosu, problemów organizacyjnych i fatalnego zarządzania kadrą, a jednym z największych tematów ponownie stał się praktycznie nieistniejący sztab medyczny. W pewnym momencie kontuzjowanych było aż trzynastu zawodników pierwszego zespołu, co kompletnie rozwaliło rytm drużyny. Tottenham prowadziło w tym sezonie aż czterech trenerów. Rozgrywki rozpoczął Ange Postecoglou, później zastąpił go Thomas Frank, następnie stery przejął Igor Tudor, a końcówkę sezonu prowadził Roberto De Zerbi. To właśnie pod wodzą Włocha “Spurs” wyglądali najlepiej, mimo że prowadził zespół jedynie w siedmiu spotkaniach. Najlepszym strzelcem drużyny został Richarlison z jedenastoma golami, choć nawet jego liczby nie były w stanie uratować fatalnego sezonu “Kogutów”. W defensywie wyróżniali się Cristian Romero i Micky van de Ven, ale głównie wtedy, gdy byli zdrowi albo nie pauzowali za kartki. Romero obejrzał dwa czerwone kartoniki, a van de Ven jedną, co doskonale oddaje chaos panujący w defensywie „Spurs”. Tottenham uniknął katastrofy w postaci spadku, ale jeśli klub nie ustabilizuje sytuacji na ławce trenerskiej i nie rozwiąże problemów zdrowotnych, kolejny sezon może ponownie zamienić się w kompromitującą walkę o przetrwanie zamiast walki o europejskie puchary.

16. Nottingham Forest (44 pkt)

Nottingham Forest ma za sobą sezon pełen skrajnych emocji, ponieważ z jednej strony klub do końca drżał o utrzymanie w Premier League, a z drugiej potrafił zachwycić Europę swoją przygodą w Lidze Europy, docierając aż do półfinału rozgrywek. Na City Ground kibice przeżywali prawdziwy rollercoaster, a zespół w trakcie sezonu prowadziło aż czterech trenerów. Rozgrywki rozpoczął Nuno Espírito Santo, później zastąpił go Ange Postecoglou, następnie stery przejął Sean Dyche, a sezon kończył Vítor Pereira. Mimo ogromnego chaosu na ławce trenerskiej Forest potrafiło momentami pokazywać bardzo solidny futbol, szczególnie na europejskiej scenie. W Lidze Europy Nottingham imponowało charakterem i organizacją gry, eliminując między innymi Porto, natomiast w Premier League regularnie traciło punkty w kluczowych momentach sezonu. Największą gwiazdą drużyny był Morgan Gibbs White, który zdobył 15 bramek i wielokrotnie ratował “The Tricky Trees” w najtrudniejszych momentach sezonu. Anglik był liderem zarówno na boisku, jak i poza nim, a jego forma sprawiła, że ponownie znalazł się na radarze największych klubów Premier League. Ogromne wrażenie zrobił również Elliot Anderson, uznawany za jednego z najlepszych środkowych pomocników defensywnych całej ligi. 23 latek wzbudził zainteresowanie obu klubów z Manchesteru, jednak Nottingham ustawiło zaporową cenę na poziomie 100 milionów funtów, dając jasno do zrozumienia, że nie zamierza łatwo oddawać swojego lidera środka pola. Forest pokazało w tym sezonie ogromny potencjał i jeśli klub utrzyma kluczowych zawodników oraz poprawi regularność w lidze, może w przyszłym sezonie spokojnie celować w górną połowę tabeli zamiast kolejnej walki o utrzymanie.

15. Crystal Palace (45 pkt)

Crystal Palace ma za sobą jeden z najbardziej niezwykłych sezonów w swojej historii, ponieważ mimo przeciętnej kampanii ligowej “The Eagles” zapisali się w kronikach europejskiego futbolu, wygrywając Ligę Konferencji Europy – jest to ich pierwsze w historii europejskie trofeum. Dla kibiców na Selhurst Park był to sezon pełen emocji i momentów, które jeszcze kilka lat temu wydawały się całkowicie nierealne. Sukces w Europie smakuje jednak jeszcze bardziej wyjątkowo, jeśli spojrzy się na problemy kadrowe, z jakimi musiał mierzyć się Oliver Glasner. Jeszcze przed startem sezonu klub opuścił Eberechi Eze, natomiast zimą Crystal Palace straciło również kapitana Marca Guéhiego, co dla wielu drużyn mogłoby oznaczać całkowity rozpad projektu. Austriak zdołał jednak utrzymać zespół na odpowiednim poziomie i stworzyć drużynę niezwykle groźną w meczach pucharowych. Wszystko wskazuje jednak na to, że Glasner po sezonie odejdzie z Selhurst Park, a w mediach coraz częściej pojawia się nazwisko Andoniego Iraoli jako jego potencjalnego następcy, choć na razie są to wyłącznie plotki. Najlepszym strzelcem Palace został Jean Philippe Mateta, który zdobył 12 bramek i po raz kolejny potwierdził, że jest jednym z najbardziej niedocenianych napastników w Premier League. Bardzo dobry sezon rozegrał również Adam Wharton, imponujący spokojem, inteligencją w rozegraniu i dojrzałością mimo młodego wieku. Anglik wzbudza coraz większe zainteresowanie czołowych klubów Premier League, dlatego jego przyszłość na Selhurst Park pozostaje bardzo niepewna. Crystal Palace zakończyło sezon z europejskim trofeum i ogromnym uznaniem kibiców, ale najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe dla utrzymania projektu, który Glasner budował przez ostatnie lata.

14. Leeds United (47 pkt)

Leeds United było jedną z największych pozytywnych niespodzianek sezonu Premier League i mało kto spodziewał się, że beniaminek zakończy rozgrywki tak wysoko w tabeli. Drużyna Daniela Farke od pierwszych kolejek pokazywała ogromny charakter, intensywność i odwagę w grze, a na Elland Road ponownie można było poczuć atmosferę najlepszych lat klubu. Niemiecki szkoleniowiec wykonał kapitalną pracę na ławce trenerskiej, tworząc z Leeds zespół, który nie tylko regularnie punktował z rywalami ze swojego poziomu, ale potrafił również postawić się znacznie mocniejszym drużynom z czołówki Premier League. “The Whites” imponowali organizacją gry i agresywnym pressingiem, dzięki czemu bardzo szybko oddalili od siebie widmo walki o utrzymanie. Największą gwiazdą ofensywy był Dominic Calvert Lewin, który zdobył 14 bramek w Premier League i stał się symbolem odbudowy po przeciętnym okresie w Evertonie. Anglik w Leeds odzyskał pewność siebie i regularność pod bramką rywali, rozgrywając zdecydowanie swój najlepszy sezon od kilku lat. Jeśli klub utrzyma obecny trzon zespołu i Daniel Farke pozostanie na stanowisku, Leeds powinno bez większych problemów ponownie utrzymać się w Premier League także w przyszłym sezonie.

13. Everton (49 pkt)

Everton ma za sobą bardzo spokojny, ale jednocześnie dość przeciętny sezon w Premier League. “The Toffees” przez większość rozgrywek utrzymywali bezpieczny dystans nad strefą spadkową, jednak równie daleko było im do realnej walki o europejskie puchary. Na Goodison Park brakowało większych emocji, a drużyna momentami sprawiała wrażenie zespołu zawieszonego pomiędzy walką o coś więcej a zwykłym dograniem sezonu bez większych problemów. Mimo to kibice mogli znaleźć kilka pozytywów, szczególnie w ofensywie. Najlepszym strzelcem Evertonu został Beto, który zdobył dziewięć bramek i w wielu spotkaniach brał na siebie odpowiedzialność za grę pod bramką rywali. Coraz ważniejszą postacią zespołu staje się również James Garner, który zanotował siedem asyst i był jednym z najbardziej regularnych zawodników w środku pola. Anglik imponował spokojem przy rozegraniu oraz dobrą współpracą z ofensywą, dzięki czemu stał się jednym z liderów drużyny. Everton zakończył sezon bez większego rozczarowania, ale też bez powodów do szczególnego optymizmu i jeśli klub chce w przyszłości wrócić do walki o wyższe cele, będzie potrzebował zdecydowanie więcej jakości w ofensywie oraz większej regularności w meczach z czołówką ligi.

12. Newcastle United (49 pkt)

Newcastle United rozpoczęło sezon z ogromnymi ambicjami, ale ostatecznie rozgrywki na St James’ Park pozostawiły spory niedosyt. Jeszcze przed startem sezonu klub żył sagą transferową związaną z Alexandrem Isakiem, którym bardzo mocno interesował się Liverpool, co przez długi czas destabilizowało atmosferę wokół drużyny. Początek sezonu dawał jednak kibicom nadzieję, szczególnie za sprawą Nicka Woltemade, który błyskawicznie wszedł do zespołu i imponował skutecznością, ale z czasem jego forma kompletnie się załamała. Problemy pojawiły się również w ofensywie po kontuzji Yoane’a Wissy, który stracił praktycznie pół sezonu i zostawił ogromną lukę w ataku “Srok”. Mimo tego Newcastle po raz kolejny mogło liczyć na kapitalnie funkcjonujący środek pola, który był największą siłą zespołu Eddiego Howe’a. Liderem drużyny został Bruno Guimarães, który zakończył sezon jako najlepszy strzelec i asystent Newcastle z dorobkiem dziewięciu goli oraz pięciu asyst. Brazylijczyk ponownie udowodnił, że jest sercem i mózgiem drużyny. Bardzo dobry sezon rozegrał również Anthony Gordon, który był jednym z najgroźniejszych skrzydłowych ligi i według medialnych doniesień ma przenieść się do FC Barcelony za około 80 milionów funtów. Coraz większym problemem dla Newcastle może być także sytuacja Sandro Tonaliego, którym bardzo mocno interesuje się Manchester United. Momentem przełomowym całego sezonu była jednak katastrofalna porażka 2:7 z Barceloną w Lidze Mistrzów, po której zespół wyraźnie stracił pewność siebie i zaczął regularnie gubić punkty również w Premier League. Newcastle nadal wygląda jak drużyna z ogromnym potencjałem, ale jeśli klub latem straci kolejnych liderów, walka o powrót do czołowej czwórki może okazać się znacznie trudniejsza niż oczekują kibice “The Magpies”.

11. Fulham (52 pkt)

Fulham ma za sobą bardzo spokojny, ale jednocześnie wyjątkowo bezbarwny sezon w Premier League. “The Cottagers” praktycznie od początku rozgrywek funkcjonowali w ligowej szarej strefie, bez realnego zagrożenia spadkiem, ale też bez większych szans na włączenie się do walki o europejskie puchary. Na Craven Cottage brakowało większych emocji, a drużyna Marco Silvy często sprawiała wrażenie zespołu, który po prostu chce bezpiecznie dograć sezon do końca. Mimo przeciętnych wyników kilku zawodników potrafiło jednak wyróżnić się indywidualnie. Największą gwiazdą Fulham był Harry Wilson, który zakończył sezon z dorobkiem 10 goli i 7 asyst, będąc zdecydowanie najważniejszą postacią ofensywy „The Cottagers”. Walijczyk imponował regularnością,  często praktycznie sam odpowiadając za tworzenie sytuacji pod bramką rywali. Fulham zakończyło sezon w bezpiecznej części tabeli, ale jeśli klub chce zrobić kolejny krok do przodu, będzie potrzebował znacznie więcej jakości i regularności, ponieważ obecny poziom drużyny wygląda bardziej na stabilne ligowe średniactwo niż realny projekt mogący walczyć o wyższe cele.

10. Chelsea (52 pkt)

Chelsea ma za sobą sezon, który na Stamford Bridge będzie wspominany jako jedna z największych kompromitacji ostatnich lat. Klub z ambicjami walki o mistrzostwo Anglii i regularną obecność w Lidze Mistrzów zakończył rozgrywki poza europejskimi pucharami, a wszystko rozsypało się praktycznie w połowie sezonu. Punktem zwrotnym było zwolnienie Enzo Mareski po ujawnieniu rozmów kontraktowych z Manchesterem City. Od tego momentu Chelsea całkowicie straciła stabilność sportową i zaczęła regularnie gubić punkty nawet z teoretycznie słabszymi rywalami. Drużynę przejął Liam Rosenior, jednak również on nie zdołał opanować chaosu i nie dotrwał do końca sezonu. Końcówkę rozgrywek jako trener tymczasowy prowadził Calum McFarlane. Nadzieją dla kibiców pozostaje fakt, że po sezonie klub obejmie Xabi Alonso, który ma spróbować odbudować projekt znajdujący się obecnie w ogromnym kryzysie. Jednym z największych rozczarowań był fatalny sezon Cole’a Palmera, który po znakomitych poprzednich rozgrywkach kompletnie nie przypominał lidera ofensywy Chelsea. Problemy pogłębia również polityka kontraktowa klubu. Wieloletnie umowy podpisywane nawet na siedem lat mogą stać się ogromnym obciążeniem finansowym bez pieniędzy z Ligi Mistrzów. W ofensywie wyróżniał się João Pedro, który zdobył 15 bramek w Premier League, choć mimo bardzo dobrego sezonu nie otrzymał od Carlo Ancelottiego powołania na mundial. Solidne rozgrywki zanotował również Moisés Caicedo, będący jednym z niewielu zawodników utrzymujących równy poziom przez większość sezonu. Chelsea kompletnie brakowało jednak lidera w defensywie, co regularnie było widoczne w najważniejszych momentach spotkań. Szczególnie wstydliwie wyglądała seria pięciu porażek z rzędu w Premier League bez strzelonego gola, która praktycznie pogrzebała marzenia o europejskich pucharach. Ostateczny cios przyszedł w ostatniej kolejce, kiedy “The Blues” przegrali z Sunderlandem 1:2 i definitywnie zaprzepaścili szansę na awans do Europy. Chelsea nadal posiada ogromny potencjał kadrowy, ale bez uporządkowania sytuacji sportowej i organizacyjnej nawet przyjście Xabiego Alonso może nie wystarczyć, aby szybko przywrócić klub do ścisłej czołówki Premier League.

9. Brentford (53 pkt)

Brentford ma za sobą bardzo dobry sezon, który mimo wszystko pozostawił na Gtech Community Stadium ogromny niedosyt. “The Bees” do samego końca walczyli o awans do europejskich pucharów, jednak ostatecznie przegrali miejsce w Europie z Brighton wyłącznie bilansem bramek, co dla kibiców było wyjątkowo bolesnym zakończeniem rozgrywek. Drużyna Keith’a Andrewsa po raz kolejny udowodniła jednak, że należy do najlepiej zarządzanych klubów w całej Premier League. Przed sezonem wielu ekspertów przewidywało poważne problemy Brentford po odejściu dwóch największych liderów ofensywy Bryana Mbeumo i Yoane’a Wissy, ale klub błyskawicznie znalazł nowych bohaterów. Największą gwiazdą zespołu został Igor Thiago, który zdobył aż 22 gole i zakończył sezon jako drugi najlepszy strzelec całej Premier League. Brazylijczyk imponował skutecznością i siłą fizyczną, stając się jednym z odkryć sezonu w Anglii. Bardzo dobrze prezentował się również Kevin Schade, który wniósł do ofensywy ogromną dynamikę i przebojowość. Kapitalne rozgrywki zanotował także Michael Kayode, uznawany przez wielu kibiców i ekspertów za jednego z najlepszych lewych obrońców ligi, a przez część nawet za najlepszego na swojej pozycji w całej Premier League. Brentford ponownie pokazało, że potrafi rozwijać zawodników i budować konkurencyjną drużynę mimo regularnej utraty kluczowych postaci. Jeśli klub utrzyma obecny kierunek rozwoju, “The Bees” mogą w przyszłym sezonie ponownie bardzo mocno namieszać w walce o europejskie puchary.

8. Brighton & Hove Albion (53 pkt)

Brighton zakończyło sezon na ósmym miejscu i w dość nietypowy sposób wywalczyło awans do Ligi Konferencji Europy. “The Seagulls” przez większość rozgrywek funkcjonowali trochę w cieniu większych historii Premier League, nie notując ani spektakularnych wzlotów, ani poważniejszych kryzysów. Można powiedzieć, że był to sezon w stylu słynnego mema z Formuły 1 „do nothing = P3”, bo Brighton praktycznie przez cały rok utrzymywało podobny poziom i dzięki regularnemu punktowaniu ostatecznie znalazło się w europejskich pucharach. Drużyna nie zrobiła jednak wyraźnego kroku do przodu względem poprzednich sezonów i momentami sprawiała wrażenie zespołu stojącego w miejscu. Największym pozytywem rozgrywek był Danny Welbeck, który mimo 35 lat rozegrał jeden z najlepszych sezonów w swojej karierze w Premier League i zdobył 13 bramek. Doświadczony napastnik imponował skutecznością, inteligencją w poruszaniu się bez piłki i spokojem pod bramką rywali, wielokrotnie ratując Brighton punkty w trudnych momentach. Znacznie gorzej wyglądał natomiast sezon Kaoru Mitomy. Japończyk przez poważną kontuzję stracił dużą część rozgrywek i po powrocie na boisko kompletnie nie przypominał zawodnika, który w poprzednich sezonach zachwycał dynamiką i dryblingiem. Brighton osiągnęło swój cel w postaci awansu do Europy, ale jeśli klub chce ponownie zbliżyć się do czołówki Premier League, będzie potrzebował większego progresu sportowego niż tylko utrzymywania stabilnego poziomu w środku tabeli.

7. Sunderland AFC (54 pkt)

Sunderland było zdecydowanie największym zaskoczeniem całego sezonu Premier League. Beniaminek, którego większość ekspertów przed startem rozgrywek widziała raczej w walce o utrzymanie, ostatecznie wywalczył awans do Ligi Europy i stał się jedną z największych sensacji w Anglii. “The Black Cats” przez sporą część sezonu utrzymywali się nawet w czołowej czwórce tabeli, grając odważny i bardzo intensywny futbol. Później przyszło wyraźne załamanie formy i Sunderland spadł nawet poniżej dziesiątego miejsca, jednak końcówka sezonu ponownie należała do drużyny z Stadium of Light. Symbolicznym momentem całych rozgrywek było zwycięstwo 2:1 z Chelsea w ostatniej kolejce, które przypieczętowało historyczny sukces klubu. Ogromne uznanie należy się Régisowi Le Brisowi, który wykonał znakomitą pracę na ławce trenerskiej i stworzył jeden z najlepiej zorganizowanych zespołów w lidze. Bardzo ważną rolę odegrały również transfery przeprowadzone przed sezonem, ponieważ praktycznie wszystkie kluczowe wzmocnienia okazały się trafione. W ofensywie wyróżniał się Brian Brobbey, autor siedmiu goli w Premier League, który dzięki dobrej formie wywalczył także powołanie do reprezentacji Holandii na mundial. Prawdziwym mózgiem drużyny był jednak Granit Xhaka, który mimo wieku imponował spokojem, doświadczeniem i kontrolą tempa gry, stając się absolutnym liderem Sunderlandu w środku pola. Klub ze Stadium of Light już teraz wygląda na drużynę gotową do stabilnego funkcjonowania w Premier League i jeśli utrzyma obecny kierunek rozwoju, awans do europejskich pucharów może nie być jednorazową historią.

6. Bournemouth (57 pkt)

Bournemouth zakończyło sezon Premier League na szóstym miejscu i po raz pierwszy w historii klubu wywalczyło awans do Ligi Europy, a ich kampania do samego końca trzymała w napięciu również walkę o Ligę Mistrzów, gdzie przez długi czas rywalizowali z Liverpoolem. “The Cherries” pod wodzą Andoniego Iraoli potwierdzili, że ich rozwój nie jest przypadkiem, a intensywny, odważny styl gry pozwolił im rywalizować z najlepszymi w lidze. Co ważne, mimo zimowego odejścia Antoine’a Semenyo do Manchesteru City, drużyna nie straciła tempa i potrafiła utrzymać wysoki poziom aż do końca rozgrywek. Po sezonie klub opuści również trener Andoni Iraola oraz obrońca Marcos Senesi, co oznacza początek kolejnej przebudowy projektu na Vitality Stadium. Największym odkryciem sezonu był 19-letni Eli Junior Kroupi, który zdobył 13 bramek w Premier League i szybko stał się jednym z najciekawszych młodych napastników w lidze. Solidny i bardzo ważny sezon rozegrał także Tyler Adams, będący kluczowym elementem środka pola i równowagi w grze Bournemouth. „The Cherries” pokazali, że potrafią konkurować z największymi, ale utrzymanie tego poziomu po odejściu trenera i liderów będzie ogromnym wyzwaniem przed kolejnym sezonem.

5. Liverpool (60 pkt)

Liverpool ma za sobą sezon, który przy skali oczekiwań i wydatków sięgających blisko 500 milionów funtów trzeba określić jako wyraźne rozczarowanie. “The Reds” przystępowali do rozgrywek jako obrońcy tytułu mistrza Anglii, jednak od samego początku brakowało im stabilności, a drużyna Arne Slota nie była w stanie utrzymać poziomu z poprzedniego sezonu. Kluczowym problemem były kontuzje i brak ciągłości w składzie. Alexander Isak stracił połowę sezonu przez złamaną nogę, Florian Wirtz bardzo długo adaptował się do realiów Premier League, a Mohamed Salah nie przypominał zawodnika, który jeszcze rok wcześniej był liderem ligi. Problemy w defensywie dodatkowo pogłębiała nierówna forma Ibrahima Konaté, którego początki sezonu były wręcz bardzo chaotyczne i pełne błędów. W efekcie Liverpool przez długi czas nie był w stanie złapać rytmu, a presja na Arne Slocie rosła z kolejki na kolejkę, do tego stopnia, że od połowy sezonu coraz częściej pojawiały się głosy o jego zwolnieniu, choć zarząd finalnie zdecydował się dać mu kolejną szansę. Najlepszym strzelcem zespołu został Hugo Ekitike z 11 bramkami, co również pokazuje, że ofensywa nie funkcjonowała na oczekiwanym poziomie. Solidny, choć nie wybitny sezon rozegrał Virgil van Dijk, który nadal był liderem defensywy, ale nie prezentował już dominacji znanej z najlepszych lat. Na tle całej drużyny pozytywnie wyróżniał się Dominik Szoboszlai, który często był przesuwany na prawą obronę zamiast grać w środku pola, a mimo to prezentował bardzo wysoki poziom i był jednym z niewielu zawodników, do których kibice mogli mieć pełne zaufanie. Liverpool zakończył sezon wyraźnie poniżej oczekiwań, a przy tak dużych inwestycjach i presji wyniku kolejne rozgrywki będą dla Slota i całego projektu kluczowe, tym razem już bez Salaha.

4. Aston Villa (65 pkt)

Aston Villa ma za sobą kolejny bardzo udany sezon, który zakończył się zarówno zdobyciem Ligi Europy, jak i awansem do Ligi Mistrzów, co potwierdza, że projekt Unaia Emery’ego w Birmingham wciąż rośnie w siłę. “The Villans” w pewnym momencie sezonu byli nawet wiceliderem Premier League, pokazując, że są w stanie rywalizować z absolutną czołówką angielskiego futbolu. Kluczowy dla przebiegu rozgrywek okazał się jednak uraz Boubacara Kamary, który w decydującej fazie sezonu wypadł z gry i osłabił środek pola, będący jednym z fundamentów zespołu Emery’ego. Mimo tego Villa utrzymała wysoki poziom i zdołała dowieźć najważniejsze cele do końca, a sukces w Europie tylko podkreślił klasę hiszpańskiego trenera, który po raz kolejny udowodnił swoją specjalizację w rozgrywkach pucharowych. Największym wyróżnieniem w drużynie był Morgan Rogers, który przez cały sezon był najbardziej regularnym i kreatywnym zawodnikiem Aston Villi, często napędzając ofensywę zespołu. Najlepszym strzelcem został Ollie Watkins z 16 bramkami, choć Anglik miewał również słabsze momenty i nie zawsze był tak skuteczny jak w poprzednich sezonach. Aston Villa potwierdziła swoją pozycję w czołówce Premier League, a przy utrzymaniu kluczowych zawodników i dalszym rozwoju projektu Emery’ego klub z Villa Park może na stałe zadomowić się w walce o najwyższe cele zarówno w Anglii, jak i w Europie.

3. Manchester United (71 pkt)

Manchester United zakończył sezon w sposób, który można określić jako pełny zwrot w stronę dawnej potęgi, ponieważ “Czerwone Diabły” wróciły do Ligi Mistrzów w wielkim stylu i ponownie włączyły się do walki na najwyższym poziomie. Sezon rozpoczął się pod wodzą Rubena Amorima, jednak po jego zwolnieniu stery przejął Michael Carrick, który początkowo miał być jedynie rozwiązaniem tymczasowym, a ostatecznie po bardzo dobrych wynikach otrzymał długoterminowy kontrakt do 2028 roku. Kluczową rolę odegrała świetnie funkcjonująca ofensywa i perfekcyjnie dobrane transfery, ponieważ Matheus Cunha, Bryan Mbeumo oraz Benjamin Šeško w swoim pierwszym sezonie w klubie wszyscy przekroczyli barierę dziesięciu bramek, tworząc jedną z najgroźniejszych formacji ataku w lidze. Ogromną historią sezonu było także odejście Casemiro, który paradoksalnie zanotował najlepszy ofensywny sezon w swojej karierze, zdobywając 9 bramek i często zaskakując skutecznością w polu karnym rywali. Absolutnym liderem zespołu pozostał Bruno Fernandes, który pobił rekord Premier League w liczbie asyst w jednym sezonie, notując ich aż 21 oraz dorzucając 9 goli, za co został wybrany zawodnikiem sezonu ligi angielskiej i potwierdził, że jest sercem Manchesteru United. Portugalczyk dodatkowo zapowiedział pozostanie w klubie, co było ogromnym wzmocnieniem dla projektu Carricka. Na Old Trafford pojawiło się również nowe wzmocnienie w środku pola w postaci Edersona z Atalanty, a klub nadal monitoruje sytuację Sandro Tonaliego, co pokazuje, że przebudowa kadry wciąż trwa. Manchester United wykonał ogromny krok naprzód, ale prawdziwy test przyjdzie dopiero w kolejnym sezonie, kiedy oczekiwania będą jeszcze większe.

2. Manchester City (78 pkt)

Manchester City ma za sobą sezon, który mimo dwóch krajowych trofeów pozostawia lekki niedosyt w kontekście walki o Premier League i Ligę Mistrzów. “The Citizens” do samego końca liczyli się w wyścigu o mistrzostwo Anglii, jednak kluczowy okazał się remis z Bournemouth w 37. kolejce, po którym stało się jasne, że tytuł wymknął się z rąk zespołu Pepa Guardioli. Dla katalońskiego szkoleniowca był to jednocześnie symboliczny koniec ery, ponieważ po dziesięciu latach opuszcza on Etihad Stadium, a jego miejsce zajmie Enzo Maresca, jego były asystent, co ma zapewnić kontynuację stylu gry. W Lidze Mistrzów City zakończyło przygodę już na etapie 1/8 finału, odpadając z Realem Madryt, co również należy uznać za wynik poniżej oczekiwań. Z drugiej strony zespół sięgnął po Puchar Anglii oraz Carabao Cup, potwierdzając swoją dominację w rozgrywkach krajowych. Bardzo dobre zimowe okienko transferowe wniosło dodatkową jakość, a Antoine Semenyo oraz Marc Guéhi szybko stali się wartościowymi uzupełnieniami składu. Najlepszym strzelcem drużyny został Erling Haaland, który zdobył 27 bramek i sięgnął po Złotego Buta Premier League, ponownie potwierdzając swój status jednego z najlepszych napastników świata. Na wyróżnienie zasłużył również Rayan Cherki, który mimo że często nie rozpoczynał meczów w pierwszym składzie, zanotował aż 12 asyst i wnosił ogromną jakość z ławki rezerwowych. Po sezonie klub opuścili również Bernardo Silva, jeden z wieloletnich liderów i kapitanów zespołu, oraz John Stones, który przez lata był ważnym elementem defensywy Guardioli. Manchester City kończy erę Pepa z trofeami, ale także z poczuciem, że w kluczowych momentach zabrakło im pełnej dominacji, do której przyzwyczaili w poprzednich latach.

1. Arsenal (85 pkt)

Arsenal po 22 latach ponownie sięgnął po mistrzostwo Anglii, kończąc sezon na szczycie Premier League i zapisując ważny rozdział w historii klubu. “Kanonierzy” przez większość rozgrywek byli liderem tabeli i narzucili bardzo wysokie tempo rywalizacji, jednak w końcówce sezonu kilka remisów i porażek sprawiło, że na pięć kolejek przed końcem nie wszystko zależało już tylko od nich. Mimo tego zespół Mikela Artety utrzymał przewagę i dowiózł tytuł, potwierdzając, że projekt budowany od lat wreszcie przyniósł największy krajowy sukces. Jednocześnie Arsenal ma przed sobą jeszcze jedno wielkie wyzwanie, ponieważ już w sobotę rozegra finał Ligi Mistrzów z PSG, który może zwieńczyć sezon historycznym dubletem. W trakcie całych rozgrywek ogromną rolę odgrywali Declan Rice oraz duet stoperów William Saliba i Gabriel, którzy stanowili fundament jednej z najlepszych defensyw w lidze. Najlepszym strzelcem zespołu został Viktor Gyökeres, który szybko stał się kluczową postacią ofensywy. Sezon był jednak przeciętny w wykonaniu Bukayo Saki, który nie zawsze był w stanie utrzymać swój najwyższy poziom. Wokół stylu gry Arsenalu pojawiały się też dyskusje, ponieważ wiele spotkań opierało się na wygrywaniu meczów po golach ze stałych fragmentów gry i skutecznej obronie wyniku. Ostatecznie jednak w futbolu liczy się efekt końcowy, a mistrz pozostaje mistrzem.

Premier League ponownie potwierdziła, że jest ligą, w której nic nie jest dane raz na zawsze, a cały sezon potrafi zmienić się w ciągu kilku kolejek. Od mistrzostwa Arsenalu po historyczny awans Sunderlandu do Europy, przez chaos w Chelsea i Tottenhamie, aż po odbudowę Manchesteru United i kolejne rozczarowanie Liverpoolu po ogromnych inwestycjach, rozgrywki dostarczyły pełnego spektrum futbolowych historii. W wielu przypadkach o końcowym wyniku decydowały detale, pojedyncze mecze, kontuzje kluczowych zawodników czy nagłe zwroty akcji w najważniejszych momentach sezonu. To była liga, w której nawet wielkie projekty musiały mierzyć się z kryzysem, a beniaminkowie potrafili pisać własne scenariusze walki o europejskie puchary. Ostatecznie Premier League znów udowodniła, że nie ma tu miejsca na komfort i przewidywalność, a każdy sezon przynosi nowe hierarchie, nowe historie i nowe rozczarowania. Teraz pozostaje tylko czekać na kolejny rozdział tej ligi, bo patrząc na to, co wydarzyło się w tym sezonie, następny może okazać się jeszcze większą piłkarską „ucztą”.

Share Button
Opublikowano w Aktualności, Sport