Motor Lublin pokonał w domowym meczu 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy GKS Katowice 1:0. Zwycięską bramkę po asyście Jaques’a Mbaye Ndiaye w 85 minucie zdobył Karol Czubak. Ważnym bohaterem rywalizacji był również system VAR, który interweniował trzykrotnie. W sumie zabierając z meczu aż dziewięć minut regulaminowego czasu gry.
Historia starć obu ekip kazała sądzić, że będziemy świadkami dobrego widowiska. Ostatnie trzy spotkania Motoru i GKS-u były prawdziwymi rollercoaster’ami. Padło w nich w sumie siedemnaście bramek. Pierwsza połowa nieśmiało zasugerowała nam, że przebieg tego spotkania może być zupełnie inny. Kiedy piłka znajdowała już drogę do siatki, radość kibiców nie trwała jednak zbyt długo. w 49 minucie Jaques Mbaye Ndiaye po indywidualnym rajdzie w kierunku pola karnego rywali oddał strzał w stronę bramki Gabriela Kobylaka, ten odbił piłkę do przodu, a tam czekał na nią Karol Czubak. Napastnik pewnym strzałem umieścił ją w bramce przyjezdnych. Po długiej analizie sędzia Gryckiewicz wraz ze swoimi kolegami, pomagającymi mu na VAR-ze dopatrzyli się pozycji spalonej najlepszego strzelca Lublinian z zeszłego sezonu.
Jedenaście minut później trafieniem po złożonej akcji odpowiedzieli Katowiczanie. Prostopadłe podanie Łukasiaka w pole karne przyjął Ilia Shkurin, następnie napastnik gości skierował je dynamicznie do Bartosza Nowaka, a ten po przyjęciu odegrał je bezpośrednio do Białorusina. Shkurin posłał mocny strzał na bramkę Miha Popy. Po długim weryfikacji tego gola, finalnie sędzia Patryk Gryckiewicz ponownie odgwizdał spalonego. Drużyny dały sobie po przysłowiowym razie, ale z przebiegu spotkania niewiele wskazywało na to, że rezultat pojedynku ulegnie zmianie.
Inne zdanie na ten temat miał jeden z najskuteczniejszych duetów PKO BP Ekstraklasy, czyli Jaques Mbaye Ndiaye oraz Karol Czubak. Piłkę z własnego pola karnego wyprowadził Kamil Lukoszek. Polak posłał podanie do boku boiska, a tam czekał już senegalski skrzydłowy. Ndiaye przebiegł z piłką parędziesiąt metrów i zewnętrzną częścią stopy posłał podanie w pole karne GKS. Tam na piłkę czekał nowy kapitan Motoru i pewnym strzałem posłał futbolówkę do siatki rywali.
- mówił po spotkaniu kapitan Motoru i zdobywca jednej bramki Karol Czubak.
Zarówno zawodnicy Motoru Lublin, jak i trener Mariusz Misiura mogą odetchnąć z ulgą. Po trzech meczach bez trzech punktów żółto-biało niebiescy w niedzielne popołudnie w końcu dopisali do swojego konta premierowe trzy punkty.
W następnej kolejce podopieczni Mariusza Misiury zagrają na wyjeździe z Koroną Kielce. Spotkanie zaplanowane jest na sobotę 22 sierpnia na godzinę 14:45.


