To był wieczór, który kibice zgromadzeni w Best Auto Arenie zapamiętają na długo. Po kapitalnym widowisku, pełnym zwrotów akcji i emocji do ostatniego biegu, Orlen Oil Motor Lublin przegrał z BayerSystem GKM Grudziądz 44:46. Dla wicemistrzów Polski była to pierwsza porażka na własnym torze od 31 spotkań, a jednocześnie trzecia z rzędu w tegorocznych rozgrywkach. Takiej serii niepowodzeń lubelski klub nie zanotował od sezonu 2020.
Od początku było jasne, że kibice będą świadkami wyjątkowego widowiska. Goście przyjechali do Lublina bez kompleksów i już od pierwszych wyścigów pokazali, że nie zamierzają ograniczać się do obrony przed jednym z głównych kandydatów do złotego medalu. Wynik przez długi czas oscylował wokół remisu, a żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie bezpiecznej przewagi.
Po stronie gospodarzy świetnie prezentowali się Bartosz Zmarzlik i Kacper Woryna. Obaj regularnie przywozili cenne punkty i utrzymywali Motor w walce o zwycięstwo. Z drugiej strony toru równie skuteczni byli Michael Jepsen Jensen, Vadim Tarasenko oraz Bastian Pedersen, którzy przez całe spotkanie stanowili o sile grudziądzkiego zespołu.
-Mówił po meczu Bartosz Bańbor
Jednym z najważniejszych momentów zawodów był ósmy bieg. Bartosz Zmarzlik został wówczas wykluczony za dotknięcie taśmy startowej. Dla gospodarzy był to ogromny cios, ponieważ pięciokrotny mistrz świata znajdował się tego dnia w znakomitej dyspozycji. Mimo pechowej sytuacji wrócił później do ścigania i zakończył zawody jako najskuteczniejszy zawodnik Motoru.
Problemy gospodarzy nie wynikały jednak wyłącznie z pechowej sytuacji z udziałem Zmarzlika. W ostatnich tygodniach coraz bardziej widoczny staje się brak Fredrika Lindgrena. Szwed przez lata należał do najważniejszych postaci lubelskiej drużyny regularnie dostarczając punktów. Obecny skład Motoru nadal należy do najmocniejszych w PGE Ekstralidze, jednak kolejne spotkania pokazują, że luka pozostawiona przez doświadczonego zawodnika nie została jeszcze w pełni wypełniona.
Losy meczu rozstrzygały się dopiero w biegach nominowanych. Przed piętnastym wyścigiem GKM prowadził 43:41 i do końcowego triumfu potrzebował jedynie remisu. W decydującym biegu Bartosz Zmarzlik ponownie stanął na wysokości zadania i przywiózł trzy punkty, jednak pozostali zawodnicy Motoru nie zdołali odwrócić losów spotkania. Michael Jepsen Jensen oraz Vadim Tarasenko dowieźli do mety kluczowe punkty, które przypieczętowały zwycięstwo gości 46:44.
Po ostatnim biegu radość w obozie przyjezdnych była ogromna. BayerSystem GKM Grudziądz odniósł jedno z najcenniejszych zwycięstw w ostatnich latach, wygrywając na torze, który przez długi czas pozostawał niezdobytą twierdzą dla rywali. Drużyna z Grudziądza udowodniła, że nieprzypadkowo znajduje się w czołówce tabeli i może być jednym z najgroźniejszych zespołów w walce o najwyższe cele.
Dla Motoru była to wyjątkowo bolesna porażka. Nie tylko zakończyła imponującą serię 31 kolejnych meczów ligowych bez przegranej na własnym torze, ale również oznaczała trzecią porażkę z rzędu. Ostatni raz kibice z Lublina oglądali tak trudny moment w sezonie 2020. Wówczas niewielu przypuszczało, że klub w kolejnych latach stanie się jedną z największych sił polskiego żużla.
Jeżeli po siedmiu kolejkach mielibyśmy wskazać mecz sezonu, starcie Motoru z GKM-em byłoby jednym z głównych kandydatów do tego miana. Kapitalne ściganie, zwroty akcji, walka do ostatniego biegu, taśma Bartosza Zmarzlika oraz sensacyjne przerwanie historycznej serii sprawiły, że kibice obejrzeli widowisko godne najlepszej żużlowej ligi świata.



