Krytyka wobec matek karmiących dzieci w miejscach publicznych wcale nie gaśnie. Kobieta z niemowlakiem przy piersi to według niektórych przejaw wulgaryzmu i braku wstydu.
Osoby, które nie są zwolennikami takiego widoku zapewne powiedzą, że karmić można również przez butelkę. Mleko ściąga się też za pomocą tak zwanego laktatora. Problem pojawia się wtedy, gdy maluch nie ma ochoty na pokarm z butelki ze smoczkiem. Wtedy konieczne jest przystawienie bobasa do piersi.
A co, jeśli matka znajduje się w miejscu publicznym, a dziecko domaga się mleka? Co o wszystkim mówi prawo? Odpowiedź na to pytanie zna adwokat Iwona Pinkiewicz:
Według przepisów, pracownica karmiąca ma do dyspozycji dwie półgodzinne przerwy do przeznaczenia właśnie na ten cel. Jeśli kobieta karmi więcej niż jedno dziecko, to obie przerwy mogą trwać maksymalnie po 45 minut.
Warto wspomnieć o pewnej mieszkance Gdańska, która karmiąc piersią w jednej z restauracji została poproszona o więcej dyskrecji. W jej imieniu pozew do sądu wniosło Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego.
Domagano się 10 tysięcy złotych oraz przeprosin. Właścicielowi restauracji zarzucano, że jeden z klientów dopuścił się dyskryminacji. Sprawa miała charakter precedensowy. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił powództwo uznając, że do niczego nie doszło.
Towarzystwo złożyło apelację. Przyłączył się również Rzecznik Praw Obywatelskich. Wynikiem było zasądzenie na rzecz kobiety kwoty dwóch tysięcy złotych oraz oficjalne przeprosiny. Jak to w Internecie bywa, kobieta i tak spotkała się z dużą ilością niepochlebnych komentarzy.
A jak sytuacja wygląda w Lublinie, a także gdzie znajduje się ten złoty środek?
–Dodaje Pinkiewicz.
Jak widać karmienie piersią nie jest problemem stricte prawnym, ale społecznym. Zachowanie kelnera, czy właściciela restauracji może sugerować, że nadal brak jest publicznego przyzwolenia na coś, co przez innych uważane jest za całkiem oczywiste.
Nasza reporterka wyszła na ulice Lublina i zapytała, czy dla mieszkańców naszego miasta – widok kobiety karmiącej dziecko w sposób naturalny to problem:
Nawet najlepsze przepisy antydyskryminacyjne nie sprawią, że gorsze traktowanie zniknie z życia społecznego. Wniosek jest jeden. W wielu przypadkach o swoje prawa należy nadal walczyć na drodze sądowej.
Michał Gardyas/Karolina Piszewska



