
fot. skansen.lublin.pl
„Brzęczą sierpy, brzęczą kosy, ciężkie ziarnem lecą kłosy.” To słowa wiersza Marii Konopnickiej, którymi rozpoczęto coroczne żniwowanie w skansenie.
Gdy zboże dojrzało, lipcowe i sierpniowe dni upływały na wsi pod znakiem zbiorów. Żniwiarze wychodzili w pole z kosami i sierpami, a za nimi szły podbieraczki, które wiązały snopki. Praca rolników nigdy do łatwych nie należała. Widać to szczególnie w przedwojennej rzeczywistości, do której mogliśmy się przenieść za sprawą tradycyjnych żniw w lubelskim skansenie.
Zapytaliśmy uczestników o refleksje i wrażenia:
Praca i odpoczynek chłopów to nie jedyny element zaplanowanego programu. W ramach wydarzenia chętni mogli zobaczyć pokazy „Drogi do chleba”, która rozpoczynała się od prac młynarza w wiatraku, a zakończyła wypiekiem podpłomyków w chałupie z Żukowa.


