W środę zakończyła się runda zasadnicza Energa Basket Ligi Kobiet, a w weekend wystartowała faza play-off. W walce o najwyższe trofea są koszykarki Polskiego Cukru AZS UMCS Lublin.
Akademiczki zasadniczą część sezonu zakończyły wyjazdową porażką z BC Polkowice. Przegrana z mistrzyniami kraju oraz dość niespodziewany triumf Enei AZS Politechnika Poznań nad PolskaStrefaInwestycji Eneą Gorzów Wielkopolski sprawiły, że lublinianki zajęły czwarte miejsce w tabeli. Tym samym w decydującej części sezonu na popularne ,,Pszczółki” czekała już VBW Arka Gdynia.
W najlepszej piątce rundy zasadniczej znalazła się lubelska koszykarka Sparkle Taylor. Tuż przed pierwszym starciem z Gdynią, otrzymała pamiątkową statuetkę. Amerykanka już w pierwszych minutach meczu chciała potwierdzić, że zasłużyła na to wyróżnienie. Swoimi dynamicznymi wjazdami dostarczała punkty na konto wicemistrzyń kraju. Jak jednak zauważył trener lublinianek Krzysztof Szewczyk, to nie ofensywa była słabym punktem jego drużyny w tej połowie.
Arka miała wręcz kosmiczną skuteczność w rzutach zza łuku i to sprawiło, że przyjezdne szybko odjechały na 9-18. Już wtedy po raz pierwszy interweniował trener Szewczyk, który poprosił o czas dla swojego zespołu. Po nim chwilowy przebłysk miały biało-zielone, a dużą robotę robiła pod koszem rywalek Natasha Mack. Różnicę udało się zminimalizować na 18-21, ale o odrobieniu strat w tej połowie nie było mowy. Gdynianki znów mocniej zaatakowały zza łuku i odjechały gospodyniom. Dodatkowo lublinianki miały poważne problemy z zatrzymaniem ponad 2-metrowej Kamili Borkowskiej. Środkowa Arki swoimi warunkami fizycznymi uprzykrzała grę lubelskiej ekipie na każdym kroku. Do przerwy przyjezdne prowadziły 50-41.
Aleksandra Zięmborska – podkreśla Aleksandra Zięmborska, koszykarka drużyny z Lublina.
Po zmianie stron miejscowe rzuciły się w szaleńczą pogoń. Odrabianie strat zainicjowała Taylor, która z półdystansu trafiła na 43-51. W sukurs poszły jej partnerki z zespołu, a seria trafień z rzędu Mack doprowadziła do wyrównania 51-51. Na tym lubelskie koszykarki nie poprzestały i po chwili po raz pierwszy wyszły na prowadzenie. Jak mówiła po meczu Jelena Škerović, trenerka ekipy z Gdyni, lublinianki wykorzystały ich małe błędy.
Jelena Skerovićolski Cukier
W ostatniej odsłonie prawdziwy popis dały Amerykanki, które powiększyły przewagę gospodyń nad Arką. Duet Mack-Taylor skutecznie zamykał akcje w strefie podkoszowej. Za linią łuku natomiast świetnie radziły sobie Katarina Zec i Aleksandra Stanaćev, które powiększyły dorobek klubu Lublina o trzypunktowe rzuty. To pozwoliło lubliniankom zwyciężyć 78-73 i postawić pierwszy krok w stronę awansu.


