Drugie zwycięstwo z rzędu i zarazem piąte w ciągu całego sezonu ligowego. Koszykarki Polskiego Cukru AZS UMCS Lublin pewnie pokonały na własnym terenie MKS Pruszków 81-59. Lublinianki zdominowały parkiet od połowy drugiej kwarty i od tej pory były już nie do zatrzymania.
Pierwsza kwarta toczyła się falami, bo początkowo lublinianki szybko odjechały na 8-0 przede wszystkim dzięki skuteczności za trzy Olgi Trzeciak. Po stronie gości swój kunszt w rzutach za trzy pokazała Sonia Frojdenfal i goście stopili różnicę do dwóch oczek. Biało-zielone szybko jednak ostudziły zapał rywalek, bo zanotowały skuteczną serię trafień z rzędu. Po trafieniu Anny Wińkowskiej z półdystansu lublinianki prowadziły już 18-11. Na to gotową odpowiedź mieli goście. Weronika Papiernik dwukrotnie skarciła miejscowe zza łuku i tym samym dała sygnał MKS-owi do odrabiania strat. Zespół z Pruszkowa dopiął swego na początku drugiej kwarty, gdyż zrównał się na 21-21.
Podopieczne Bartłomieja Przelazłego wypracowywały sobie dogodne sytuacja, ale problem stanowiło ich wykańczanie. Lepiej za to radziły sobie w rzutach osobistych, bo właśnie dzięki nim po raz pierwszy wyszły na prowadzenie. Wynik 26-28 okazał się przełomowy w meczu, ale nie dla gości, tylko dla akademiczek. W tym momencie popularne ,,Pszczółki” wrzuciły bieg adekwatny do numeru kwarty i po serii 15 punktów z rzędu odjechały rywalkom. Na przerwę na lubelskie koszykarki udały się w bardzo dobrych nastrojach, gdyż prowadziły 43-30.
Rywalki odjechały nam w tej drugiej kwarcie – komentuje Sonia Frojdenfal, koszykarka zespołu z Pruszkowa.
Po zmianie stron swoją obecność na parkiecie zaznaczyła Trzeciak. Koszykarka z Lublina poprawiła swoją statystykę w ilości rzuconych trójek, ale wraz z zespołem nie poszła za ciosem, a wręcz przeciwnie. Lublinianki popadły w kilkuminutowy okres stagnacji i nie były w stanie zdobyć kolejnych punktów z akcji. Ten moment w spotkaniu starały się wykorzystać przyjezdne, które małymi kroczkami topiły różnicę. Zdołały dojść tylko na 49-39, gdyż właśnie wtedy rytm odzyskały akademiczki. Efektu można się było spodziewać, gdyż lubelska maszyna ruszyła już na dobre i była nie do zatrzymania.
Bartłomiej Przelazły – tłumaczy Bartłomiej Przelazły, trener zespołu gości.
Wynik 66-47 na koniec trzeciej kwarty pozwolił trenerowi Szewczykowi na nieco eksperymentów. Na parkiecie pojawiły się Michella Nassisi, Wiktoria Zając oraz Martyna Goszczyńska i był to dla ich debiut w koszykarskiej ekstraklasie. Najlepiej ten czas wykorzystała Goszczyńska, która zdobyła łącznie cztery oczka. Trener zespołu z Lublina Krzysztof Szewczyk na konferencji po meczowej ocenił występ debiutantek.
Ostatnie punkty w meczu rzucone przez Julię Berezowską nie uchroniły MKS-u Pruszków przed dotkliwą porażką. Musiał on uznać wyższość lubelskich akademiczek, które zwyciężyły 81-59. Tym samym zawodniczki AZS-u UMCS w dobrych humorach rozpoczynają przerwę reprezentacyjną. Następny mecz ligowy rozegrają dopiero 10 grudnia, a zmierzą się z VBW Arką Gdynia. Trzy dni wcześniej biało-zielone czeka rewanż z Crveną Zvezda w rozgrywkach EuroCup.



