W sobotni wieczór w Hali Globus odbyło się kolejne ligowe spotkanie PGE Startu Lublin. Tym razem czerwono-czarni podejmowali MKS Dąbrowa Górnicza w ramach 15. kolejki Orlen Basket Ligi. Emocji nie brakowało, a ostatecznie gospodarze wygrali 81:78 w meczu, który do samego końca trzymał w napięciu.
Początek meczu należał do PGE Startu, gospodarze od razu narzucili solidne tempo i po trafieniu Liama O’Reilly’ego wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Chwilę później odpowiedzieli przyjezdni, a Martin Peterka i Jakub Musiał utrzymywali MKS w grze, nie pozwalając lublinianom odskoczyć. Luther Muhammad doprowadził nawet do remisu po efektownej akcji 2+1, a chwilę potem Ron Curry trafił ważne punkty dla gości. Rozpoczęła się więc wymiana ciosów, obie drużyny grały punkt za punkt, a po pierwszej kwarcie to Start prowadził 23:21 dzięki celnej trójce Connera Frankampa.
Druga kwarta była niezwykle wyrównana, żadna z ekip nie potrafiła uzyskać znaczącej przewagi. Lublinianie dwukrotnie wychodzili na prowadzenie po skutecznych akcjach Michała Krasuskiego czy JP Tokoto, ale MKS odpowiadał kolejnymi punktami i utrzymywał dystans. Najbardziej aktywnym strzelcem przyjezdnych był Peterka, który trafiał ważne rzuty, a także Bonner i Muhammad, którzy raz po raz zaskakiwali obronę Startu. Po 20 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 44:48, co świadczyło o tym, jak niewiele dzieliło oba zespoły.
– Mówił trener gości Artur Gronek
Po przerwie lublinianie starali się narzucić większą intensywność. W ataku ważne punkty dorzucili JP Tokoto i Bryan Griffin, a gospodarze zaczęli budować przewagę dzięki wsparciu Jordana Wrighta i Quincy’ego Forda. Skuteczne rzuty z dystansu oraz lepsza rotacja piłki sprawiły, że goście kontrolowali przebieg trzeciej kwarty, wychodząc na minimalne prowadzenie 62:63 po 30 minutach gry.
Czwarta kwarta była prawdziwym thrillerem. Start zaczął od mocnego uderzenia i dzięki kolejnym trafieniom Connera Frankampa powiększył przewagę nawet do sześciu punktów. MKS jednak nie składał broni, punkty Martina Peterki i świetne wejścia Lovella Montgomery’ego stopniowo zmniejszały dystans. Na pięć minut przed końcem wałbrzyszanie zbliżyli się już na zaledwie pięć „oczek”, a przyjezdni czuli, że mogą poważnie zagrozić gospodarzom. W kluczowych momentach to jednak Start zdołał trafić ważne rzuty i utrzymać prowadzenie do końca, co pozwoliło mu zwyciężyć 81:78.
– Mówił trener Startu Wojciech Kamiński
Najlepszym strzelcem gospodarzy był JP Tokoto, który zanotował 16 punktów, 9 zbiórek i 2 asysty, będąc jednym z głównych punktów ofensywy Startu. Liam O’Reilly dorzucił 13 punktów i 6 asyst, a Conner Frankamp – 11. W drużynie MKS najskuteczniejszy był Luther Muhammad z 20 „oczkami” oraz 6 zbiórkami, a Dale Bonner i JR Curry zdobyli po 14 i 11 punktów.
To zwycięstwo pozwoliło PGE Startowi Lublin zapisac kolejne cenne punkty w rundzie zasadniczej i utrzymać kontakt z grupą zespołów walczących o play-offy. Drużyna pokazała charakter w końcówce, gdy presja rosła, a rywale byli coraz bliżej odrobienia strat. Kolejny mecz lubelski zespół rozegra na wyjeździe z ekipą King Wilki Morskie Szczecin już w następna niedzielę o 12:30.



