Pechowy tydzień dla Lotto AZS UMCS Lublin

Zawodniczki Karola Kowalewskiego w 15 kolejce Orlen Basket Ligi Kobiet przegrały z VBW Gdynia Kobiet 71-77. To pierwsza domowa porażka lubelskiej drużyny w tym sezonie ligowym.

Lotto AZS UMCS Lublin/FB

Do tej pory Lublinianki wygrywały wszystkie swoje domowe spotkania, pokazując, że w hali MOSIR nie mają sobie równych. Sytuacja miała się jednak inaczej w przypadku starć wyjazdowych gdzie akademiczki miały swoje gorsze momenty jak mecz z Gorzowem czy Wisłą Kraków. Jednak pomimo tego dalej stawiano je w roli faworytek w tym spotkaniu. Oprócz przewagi własnego obiektu akademiczki wzmocniły się również Kamilą Borkowską, która w 14 kolejce świetnie prezentowała się na parkiecie przeciwko zespołowi Katarzynek Toruń zdobywając double-double, a wcześnie reprezentowała barwy greckiego Athinaikosu (obecnego wice-lidera ligi greckiej), czy świetnie sprawowała się jako reprezentantka kadry Polski w meczach Eurobasketu.

Pierwsze sekundy spotkania już napawały kibiców dużą dawką optymizmu. Rzut sędziowski, piłka dla Lublina i 2 oczka zdobyła wcześniej wspomniana Kamila Borkowska. Im dalej w tę kwartę tym trudniejsze stawało się dominowanie na parkiecie. Zawodniczki z Gdyni nie dały się zepchnąć w „kozi róg” i stanęły do walki z dużo wyżej klasyfikowanymi rywalkami. Po pięciu minutach goście wyszli na wyraźne prowadzenie i zaczęli nadawać tępo w tej części spotkania. Na lekko ponad minutę do końca pierwszej kwart Lublinianki zbliżyły się na 1 oczko do rywalek, jednak to Gdynia trafiła jako ostatnia i wygrała pierwszą część spotkania 20:23.

Druga kwarta rozpoczęła się od wyrównanej wymiany skutecznych akcji ofensywnych obu zespołów. Punkt za punkt. Wyrównana walka trwała do mniej więcej połowy kwarty. Po tym czasie goście wyszli na znaczące prowadzenie 27:40. Do końca tej części gry Lublinianki popełniały coraz więcej błędów a Gdynia boleśnie je wypunktowywała. Biało-zielone zdobywały punkty po czym obdarowywały gości sytuacjami pod ich koszem. Nie widać było wśród zawodniczek gospodarzy woli walki co poskutkowało tym, że kwarta zakończyła się wynikiem 34:51. Tak tą część gry w pomeczowej konferencji podsumował trener Karol Kowalewski:

Po mało optymistycznej połowie spotkania kibice mieli pełne prawo zwątpić w swój zespół, jednak było zupełnie inaczej. Podniesione na duchu dopingiem kibiców podopieczne Karola Kowalewskiego zaczęły odrabiać straty. Wyglądało to jakby Gdynia zupełnie nie wyszła z szatni na trzecią odsłonę gry. Od samego początku AZS dominował w każdym aspekcie gry zasypując kosz przyjezdnych gradem rzutów. Akademiczki zupełnie wyłączyły przeciwniczki z gry i do samego końca pokazywały swój pełen poziom umiejętności. W ostatnich sekundach kiedy syrena miała zakończyć tą część gry Robbie Ryan fenomenalnie wymierzyła i z odrobiną szczęścia dołożyła 3 oczka trafiając z połowy boiska. Gra defensywna Lublinianek również imponowała bo goście przez tą część gry zdobyli zaledwie 6 oczek a kwarta zakończyła się wynikiem 22:6.

Ostatnia część gry zapowiadała się bardzo dobrze dla gospodarzy. Odrobiły straty z poprzednich części gry i przed gwizdkiem rozpoczynającym czwartą kwartę traciły już tylko jedno oczko do przyjezdnych. Początek rzeczywiście wskazywał na to, że biało-zielone pójdą za ciosem i odniosą kolejne ligowe zwycięstwo na swoim obiekcie. Jednak po 4 minutach zawodniczki Karola Kowalewskiego zatrzymały się podobnie jak w drugiej części gry i traciły kontakt z rywalkami. Walczyły do samego końca jednak nic nie układało się po ich myśli i ostatecznie musiały One uznać wyższość rywalek i zaakceptować wynik 71-77.

Po tym spotkaniu przed koszykarkami stało kolejne wyzwanie jakim był Puchar Polski w Sosnowcu. Rywal nie był łatwy. Swoje pierwsze spotkanie bowiem miały rozegrać ze Ślęzą Wrocław. Przeciwnik niewygodny dla Lublinianek. W tym sezonie we własnym obiekcie wygrały Lublinianki jednak w poprzednich odsłonach tych starć historia wyników nie była tak kolorowa. Lublinianki przegrały bowiem 3 z 5 spotkań z tą ekipą. Pierwsza kwarta zdecydowanie potoczyła się po myśli Biało-zielonych jednak kolejne części gry stawały się coraz trudniejsze. Więcej błędów, lepsza gra Wrocławianek i brak szczęścia w zespole z Lublina. Na przestrzeni całego spotkania Lubliniankom udało się wyjść na aż 11 punktowe prowadzenie w pierwszej kwarcie i ośmio w drugiej. Tak przyczynę utracenia tej przewagi tłumaczył Karol Kowalewski.

Ostatecznie to Ślęza wygrała w 1/4 turnieju i przeszła do półfinału pokonując akademiczki 74-75.  Szanse na rehabilitację akademiczki dostaną w najbliższy czwartek o godzinie 20. Zmierzą się one wtedy z Belgijskim Braine w ramach fazy play-off eurocupu.

Share Button
Opublikowano w Audycje, Bez kategorii, Lublin To Sport, Sport