To nie było łatwe zwycięstwo, ale seria trwa dalej. W piątek 24 kwietnia Orlen Oil Motor Lublin pokonał na własnym torze Stelmet Falubaz Zielona Góra 48:42 w meczu 3. kolejki PGE Ekstraligi. Tym samym lublinianie odnieśli 30. zwycięstwo z rzędu u siebie, podtrzymując imponującą serię przed własną publicznością.
Od pierwszych biegów było widać, że tym razem Motor czeka trudniejsze zadanie niż w poprzednich spotkaniach. Goście z Zielonej Góry dobrze weszli w mecz, nie przegrywali startów i potrafili utrzymywać kontakt punktowy. Po inauguracyjnym remisie gospodarze zaczęli jednak przejmować inicjatywę, po czterech wyścigach prowadzili 15:9, głównie dzięki równej i zespołowej jeździe.
Pierwszy poważny sygnał ostrzegawczy dla lublinian przyszedł w biegu piątym. Para Falubazu wygrała 5:1 i momentalnie zniwelowała straty do dwóch punktów. Od tego momentu spotkanie nabrało tempa, a kibice oglądali znacznie więcej walki na dystansie niż w poprzednich meczach Motoru.
Gospodarze odpowiadali, ale nie byli w stanie całkowicie odjechać rywalowi. W biegu siódmym świetnie spisał się Martin Vaculik, który wygrał po zdecydowanej jeździe na dystansie, a chwilę później ważne punkty dorzucali kolejni zawodnicy Motoru. Bardzo istotny okazał się bieg dziesiąty para Mateusz Cierniak – Kacper Woryna przywiozła podwójne zwycięstwo, powiększając prowadzenie do 35:25 i dając drużynie nieco więcej spokoju.
– Mówił po meczu Martin Vaculik
Falubaz nie zamierzał jednak odpuszczać. W drugiej części zawodów bardzo skuteczny był Dominik Kubera, który pewnie wygrywał swoje biegi i był najjaśniejszą postacią w ekipie gości. Wspierał go Andrzej Lebiediew, a zielonogórzanie dzięki pojedynczym wygranym biegom utrzymywali się w zasięgu kilku punktów.
Przed wyścigami nominowanymi Motor prowadził 44:34, ale wynik wciąż pozostawiał cień nadziei przyjezdnym. Kluczowe okazało się opanowanie nerwów i wykorzystanie atutu własnego toru. W decydujących momentach swoje robił Bartosz Zmarzlik, który ponownie był liderem zespołu i zdobywał ważne punkty, gdy były najbardziej potrzebne.
Ostatnia gonitwa padła łupem Falubazu, który zmniejszył rozmiary porażki, ale nie był już w stanie odwrócić losów spotkania. Motor dowiózł zwycięstwo 48:42, choć tym razem musiał się o nie znacznie bardziej napracować niż w dwóch poprzednich meczach.
To nie był mecz, w którym Motor mógł pozwolić sobie na chwilę rozluźnienia. Falubaz postawił trudne warunki i długo utrzymywał presję, ale gospodarze potrafili odpowiedzieć w kluczowych momentach. Ostatecznie to doświadczenie i lepsza jazda zespołowa przesądziły o wyniku, a seria zwycięstw na własnym torze została przedłużona.
Przed Motorem kolejne wyzwanie już w następnej kolejce. W piątek 8 maja lublinianie ponownie pojadą przed własną publicznością, gdzie zmierzą się z Betard Spartą Wrocław. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 19:30. Dla kibiców będzie to jeden z najbardziej wyczekiwanych meczów początku sezonu, bo do Lublina przyjedzie jeden z głównych kandydatów do medalu.



