Mimo rewelacyjnego początku zespół Górnika Łęczna przegrał z Wisłą Płock 2:3 i do bezpiecznego miejsca w tabeli traci już 4 punkty.
Mecz na Arenie Lublin rozpoczął się dla łęcznian idealnie. Już pierwsza okazja w 4. minucie przyniosła prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamienił Przemysław Pitry. Przez większość pierwszej połowy płocczanie nie mieli nic do powiedzenia. Swoją dominację gospodarze potwierdzili jeszcze w 24. minucie. Po uderzeniu Javiera Hernandeza bramkarz Wisły odbił piłkę pod nogi Piotra Grzelczaka. który bez trudu podwyższył na 2:0. Wydawało się, że w niespełna pół godziny gry, walczący o utrzymanie w lidze Górnik zapewnił sobie 3 punkty.
Przemysław Szymiński – mówi zawodnik Wisły Płock Przemysław Szymiński.
Jednak w drugiej odsłonie sytuacja obróciła się o 180 stopni. Gracze Wisły konsekwentnie atakowali cofniętych łęcznian. W końcu w 56. minucie do wytrwałych płocczan uśmiechnęło się szczęście. Piłka niefortunnie odbiła się od Pawła Sasina i wpadła do siatki zaskakując Sergiusza Prusaka. Od tej chwili łęcznianie zaczęli popełniać coraz więcej błędów i oddali inicjatywę w ręce gości. Niespełna 10 minut później był już remis 2:2. Dominik Furman perfekcyjnie dograł na głowę Damiana Byrtka i obrońca gości nie dał szans bramkarzowi. W 85. minucie jeden punkt gospodarzom wyrwał jeszcze Dimitar Iliev. Bułgar, dla którego jest to pierwszy sezon poza ojczyzną, 3 minuty po pojawieniu się na placu gry, minął Sergiusza Prusaka i skierował piłkę do pustej bramki.
Górnik Łęczna przegrał 2:3 z Wisłą Płock i pozostaje na dnie tabeli, oddalając się od upragnionej 14. lokaty. O punkty jeszcze w rundzie zasadniczej będzie wyjątkowo trudno. Łęcznian czeka wyjazd do Wrocławia na mecz ze Śląskiem i powrót do Lublina na pojedynek z Wisłą Kraków.



