Nie milkną komentarze po wczorajszej dyskusji o stanie demokracji w Polsce, która odbyła się na posiedzeniu Europarlamentu w Strasburgu. Co więcej, ta jedna dyskusja wywołała kolejne. Na jutro premier Beata Szydło zaprosiła do siebie przedstawicieli wszystkich klubów parlamentarnych na omówienie wtorkowej dyskusji.
Ale wróćmy jeszcze do komentarzy dotyczących debaty. szef klubu PO Sławomir Neumann ocenił, że być może była on sukcesem PiS, ale nie Polski. Bo stawia Polskę w gronie krajów i ludzi, którzy są Unii bardzo nieprzychylni, więc przesuwa Polskę na margines Unii Europejskiej.
Pojawiły się też porównania premier Szydło do lisa kontrolującego kurnik, a komisarzy europejskich do komisarzy sowieckich.
Europarlamentarną dyskusję próbuje się też rozpatrywać w kategoriach wygranej i przegranej.
Przedstawiciele UE i przewodniczącej jej obecnie Holandii podkreślali, że przestrzeganie praworządności musi być czymś fundamentalnym, a dialog z polskim rządem powinien być rzetelny. Premier Beata Szydło zgodziła się z ich zdaniem, sam spór o TK określiła jedynie politycznym. „Musieliśmy zmienić ustawę o TK, bo poprzedni Sejm popełnił błędy” – mówiła. Natomiast zmiany w mediach publicznych mają przywrócić im apolityczność, pluralizm i rzetelność. Jak przekonywała, Polska jest gotowa na wspólne rozwiązywanie problemów i wsparcie Unii, jednak przy zachowaniu suwerenności.
Nie można zapominać co, trwająca już od tygodni, emocjonująca dyskusja doprowadziła do niepokojących dla wielu Polaków decyzji ze strony Komisji Europejskiej.
Chodzi o procedurę sprawdzania praworządności wszczęta wobec Polski przez Komisję Europejską 13 stycznia. Chociaż jest to pierwszy taki przypadek i nie ma on umocowania w żadnych unijnych przepisach, może doprowadzić do poważniejszych konsekwencji.
Prof. Andrzej Podraza zwraca uwagę na poważniejszy problem. Przy tej całej dyskusji na temat obecności czy braku praworządności w Polsce już właściwie przestała polegać na udowodnieniu, czy polski rząd rzeczywiście miał rację wprowadzając nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym albo nowelizację prawa medialnego.
Pojawia się pytanie, na ile będziemy traktowani jako partner w Unii Europejskiej. Samo przeniesienie tej dyskusji na arenę europejską może odcisnąć się na naszym wizerunku. To pokażą chociażby dwa ważne unije szczyty, które czekają na nas w najbliższych miesiącach. W lutym unijni dyplomaci dyskutować będą o możliwości opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię, następna będzie debata na temat sytuacji uchodźców.
Polski głos jest w tych kwestiach ważny, ale czy będzie słyszany, to się okaże.


