Motorowi Lublin do końca sezonu pozostały jedynie cztery mecze ligowe. O żadnej z rywalizacji nie można powiedzieć, że będą łatwą przeprawą. Na początek walki o bezpieczny byt w następnym sezonie podopiecznym Mateusza Stolarskiego przyjdzie zmierzyć się z głównym kandydatem do mistrzostwa kraju – Lechem Poznań.
Plan do zrealizowania, a ligowa rzeczywistość
Obecny sezon ligowy jest bardzo specyficzny. Można w nim regularnie punktować i nadal nie być pewnym swego, jeśli chodzi o pozostanie w PKO BP Ekstraklasie. Motorowi Lublin w ostatnim czasie przydarzyły się dwie porażki z rzędu (2:3 z GKS-em Katowice oraz 0:2 z Widzewem Łódź) i ekipa z Lubelszczyzny nadal jest brana pod uwagę w kontekście ewentualnego spadku. Nie podważa to jednak świetnej pracy, jaką wykonała drużyna z Lublina pomiędzy marcem, a połową kwietnia. W międzyczasie Trener Mateusz Stolarski został wybrany menadżerem miesiąca w PKO BP Ekstraklasie, a w otoczeniu Motoru zaczęto mówić nawet o europejskich pucharach. Powtórzę jednak uwagę z początku tego akapitu. To bardzo specyficzny i nieprzewidywalny sezon na naszym ligowym podwórku. Konkurencja nie śpi i kurczowo walczy o wydostanie się z czerwonej strefy, oznaczającej degradację z ligi. Pytanie z kim łapać bezcenne punkty, kiedy każdy z czterech najbliższych rywali ma swoje ambicje. Żaden z celów nie jest jednak tak majestatyczny i istotny, jak ten, o który grają najbliżsi adwersarze żółto-biało-niebieskich. Plany zakładają obronę tytułu mistrzowskiego i zarazem dopisanie dziesiątego złota do historii klubu. O kim mowa? Oczywiście chodzi o Lecha Poznań.
Pokaz siły godny mistrza
Ostatni mecz w wykonaniu podopiecznych Nielsa Frederiksena był niekwestionowanym pokazem siły Kolejorza. Poznaniacy wygrali przed własną publicznością z Legia Warszawa aż 4:0. Wszyscy wiedzą, w jakiej sytuacji znajduje się obecnie drużyna ze stolicy, jednak wynik poznańsko-warszawskiego klasyku stał się jasnym sygnałem dotyczącym potencjału i planów Lecha na koniec obecnego sezonu. Ekipę z województwa wielkopolskiego interesuje tylko i wyłącznie mistrzostwo kraju. Oznaczałoby to coś, czego świadkami nie byliśmy od sezonu 2020/2021. Właśnie wtedy klub na naszym podwórku ostatni raz obronił tytuł mistrzowski. Dokonała tego wspomniana przed chwilą Legia Warszawa. Na pewno każdy członek poznańskiej drużyny wie, o co walczy. Dziesiąte złoto jest już na wyciągnięcie. Kolejorzowi pozostało postawić cztery pewne kroki.
Rywalizacja do końcowej syreny
Na korzyść Motoru może przemawiać fakt, że w tym sezonie z czołówką tabeli nie przegrywają. Remis z Górnikiem Zabrze (0:0), remis z Wisłą Płocki (1:1), podział punktów z Rakowem Częstochowa (1:1), remis z Jagiellonią Białystok (1:1). To można też uznać za drobny problem żółto-biało-niebieskich. W trwającej kampanii ekipa Mateusza Stolarskiego kończyła spotkanie podziałem oczek aż dwunastokrotnie. Więcej remisów na swoim koncie – bo aż 13 – ma na swoim koncie przed 31. kolejką jedynie Legia Warszawa. Mówiąc życzeniowo, wypadałoby w końcu zgarnąć trzy punkty z górną częścią tabeli PKO BP Ekstraklasy. O tym, jakie wnioski wyciągnął sztab Motoru po ostatnich dwóch porażkach w lidze przekonany się w długi weekend majowy. Walka o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w przypadku żółto-biało-niebieskich będzie się toczyć do ostatniej kolejki, ale dobrze byłoby nie odkładać tej kwestii na ostatnią chwilę. Kibice z Lubelszczyzny na pewno mogą zacierać już ręce. Rywalizacje, takie jak z ta z Lechem, zawsze elektryzują najbardziej.
Spotkanie Motoru Lublin z Lechem Poznań zaplanowane jest na 2 maja na godzinę 20:15. Mecz odbędzie się na Motor Lublin Arenie. Transmisja pojedynku będzie dostępna na kanałach stacji Canal + Sport.



