Złocisty trunek w natarciu. Z alkoholi w Polsce najwięcej spożywamy właśnie ten niskoprocentowy. Statystyczny Polak wypija go 97 litrów rocznie.
– Każdy może go sobie uwarzyć samemu – zauważa Michał Blaszke, posiadacz mini browaru domowego.
Wykorzystując domowy garnek, a potem jakieś wiaderko z filtratorem. Może być nawet tetrowa pielucha i w taki sposób produkcja piwa zamknie się w jednym wiadrze i wiaderku fermentacyjnym. Samo warzenie to jest od sześciu do siedmiu godzin, potem sama fermentacja koło tygodnia do dwóch. Potem cicha i butelkowanie i potem piwo musi wyleżeć od dwóch do czterech tygodni.
Złocisty trunek jest znany od ponad ośmiu tysięcy lat. Spożywany był przez starożytnych Sumerów. Jego początki w naszym kraju sięgają czasów prasłowiańskich.
– Piwo zrobione samemu ma inny smak – dodaje browarnik.
– Na pewno będzie pełniejsze w smaku. Będzie miało osad drożdżowy. Będzie żywe tam są ciągle drożdże, które odpowiadają za to, że wytworzą gaz w butelkach. Piwo ma w porównaniu z koncernowymi, które przeważnie są lagerami, mamy osiemdziesiąt rodzajów piwa. Możemy wymyślić każde z nich. U nas przyjmuje się, że piwo musi mieć procent, ale to jest zwykłe przyzwyczajenie konsumentów.
Rocznie wydajemy na niskoprocentowy alkohol 21,5 miliarda złotych. Wypijamy prawie 38 hektolitrów tego napoju.


