Dreszczowiec w hali MOSiR. Pszczółki wygrywają ze Ślęzą po dogrywce

fot. Michał Piłat (azs.umcs.pl)

Lubelskie koszykarki zafundowały swoim kibicom sporą dawkę sportowych emocji. Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin wygrała ze Ślęzą Wrocław 88:82. Do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. Dzięki temu zwycięstwu lublinianki umocniły się na 8. pozycji w tabeli Energa Basket Ligi Kobiet.

Koszykarki z Dolnego Śląska były ostatnio w dość kiepskiej dyspozycji i to było widać od początku spotkania. Grały na niskiej skuteczności i nie potrafiły przejść dobrze zorganizowanej obrony zespołu z Lublina. Akademiczki chociaż nie wystrzygły się błędów to wykorzystały słabą grę przeciwniczek. Na parkiecie w barwach gospodyń brylowała Dajana Butulija i to między innymi dzięki jej skuteczności Pszczółki po pierwszej kwarcie dość niespodziewanie prowadziły 17:13.

Obraz gry nie zmienił się także w drugich 10 minutach. Przynajmniej na początku, bo AZS UMCS powiększał przewagę. W pewnym momencie lublinianki wygrywały nawet 27:17. Wtedy jednak do gry wrócili goście. Zawodniczki Ślęzy szybciej konstruowały akcje, a piłka po ich rzutach zaczęła regularnie wpadać do kosza. Na koniec pierwszej połowy gospodynie prowadziły już tylko 34:33.

Po przerwie podopieczne Arkadiusza Rusina wrzuciły piąty bieg. Wykorzystały złą organizację lublinianek w grze obronnej i po pięciu minutach trzeciej kwarty wyszły na dwunastopunktowe prowadzenie. Elina Dikeoulakou, Terezia Palenikova i Taisiia Udodenko regularnie trafiały dla Ślęzy, a gospodynie miały problem w dotrzymaniu kroku rywalkom. Nie pomogły im w tym nawet punkty zdobywane przez świetnie dysponowaną Kateryne Rymarenko.

Przed ostatnią odsłoną wrocławianki prowadziły 62:52. Wszystko wskazywało na wysoką wygraną przyjezdnych. W kolejnej partii jednak swój rytm złapały liderki AZS UMCS. Coraz lepiej pod koszem grała Nikki Greene, a rzuty Brianny Kiesel były dużo celniejsze niż wcześniej. Lublinianki próbowały gonić wynik jednak goście nadal grali na wysokiej skuteczności. Na 3 minuty przed końcową syreną koszykarki Ślęzy prowadziły 15 punktami. W tym momencie ich gra wyraźnie straciła na intensywności. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego wykorzystały sytuację i zaliczyły serię 14:0. Czas się skończył, a na tablicy widniał wynik 77:77. Do rozstrzygnięcia tego pojedynku potrzebna była dogrywka.

 

-podsumowała była zawodniczka Pszczółek, a obecnie koszykarka Ślęzy, Agata Dobrowolska.

W ostatnich 5 minutach gra była bardzo wyrównana. Przyjezdne popełniały jednak proste błędy. Lublinianki wykorzystały rozkojarzenie rywalek, dobrą grę Brianny Kiesel i dość nieoczekiwanie rozstrzygnęły spotkanie na swoją korzyść. Pszczółki wygrały 88:82.

Trener lubelskiego zespołu, Wojciech Szawarski nie ukrywał zadowolenia z postawy swoich zawodniczek.

Terminarz nie jest łaskawy dla lubelskich Akademiczek. W najbliższym meczu we własnej hali pod koniec lutego zmierzą się z obecnym mistrzem CCC Polkowice. Już w sobotę pojadą natomiast do Bydgoszczy na mecz z Artego.

Share Button
Opublikowano w Aktualności, Audycje, Lublin To Sport, Sport