Lubelskie koszykarki zafundowały swoim kibicom sporą dawkę sportowych emocji. Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin wygrała ze Ślęzą Wrocław 88:82. Do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. Dzięki temu zwycięstwu lublinianki umocniły się na 8. pozycji w tabeli Energa Basket Ligi Kobiet.
Koszykarki z Dolnego Śląska były ostatnio w dość kiepskiej dyspozycji i to było widać od początku spotkania. Grały na niskiej skuteczności i nie potrafiły przejść dobrze zorganizowanej obrony zespołu z Lublina. Akademiczki chociaż nie wystrzygły się błędów to wykorzystały słabą grę przeciwniczek. Na parkiecie w barwach gospodyń brylowała Dajana Butulija i to między innymi dzięki jej skuteczności Pszczółki po pierwszej kwarcie dość niespodziewanie prowadziły 17:13.
Obraz gry nie zmienił się także w drugich 10 minutach. Przynajmniej na początku, bo AZS UMCS powiększał przewagę. W pewnym momencie lublinianki wygrywały nawet 27:17. Wtedy jednak do gry wrócili goście. Zawodniczki Ślęzy szybciej konstruowały akcje, a piłka po ich rzutach zaczęła regularnie wpadać do kosza. Na koniec pierwszej połowy gospodynie prowadziły już tylko 34:33.
Po przerwie podopieczne Arkadiusza Rusina wrzuciły piąty bieg. Wykorzystały złą organizację lublinianek w grze obronnej i po pięciu minutach trzeciej kwarty wyszły na dwunastopunktowe prowadzenie. Elina Dikeoulakou, Terezia Palenikova i Taisiia Udodenko regularnie trafiały dla Ślęzy, a gospodynie miały problem w dotrzymaniu kroku rywalkom. Nie pomogły im w tym nawet punkty zdobywane przez świetnie dysponowaną Kateryne Rymarenko.
Przed ostatnią odsłoną wrocławianki prowadziły 62:52. Wszystko wskazywało na wysoką wygraną przyjezdnych. W kolejnej partii jednak swój rytm złapały liderki AZS UMCS. Coraz lepiej pod koszem grała Nikki Greene, a rzuty Brianny Kiesel były dużo celniejsze niż wcześniej. Lublinianki próbowały gonić wynik jednak goście nadal grali na wysokiej skuteczności. Na 3 minuty przed końcową syreną koszykarki Ślęzy prowadziły 15 punktami. W tym momencie ich gra wyraźnie straciła na intensywności. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego wykorzystały sytuację i zaliczyły serię 14:0. Czas się skończył, a na tablicy widniał wynik 77:77. Do rozstrzygnięcia tego pojedynku potrzebna była dogrywka.
-podsumowała była zawodniczka Pszczółek, a obecnie koszykarka Ślęzy, Agata Dobrowolska.
W ostatnich 5 minutach gra była bardzo wyrównana. Przyjezdne popełniały jednak proste błędy. Lublinianki wykorzystały rozkojarzenie rywalek, dobrą grę Brianny Kiesel i dość nieoczekiwanie rozstrzygnęły spotkanie na swoją korzyść. Pszczółki wygrały 88:82.
Trener lubelskiego zespołu, Wojciech Szawarski nie ukrywał zadowolenia z postawy swoich zawodniczek.
Terminarz nie jest łaskawy dla lubelskich Akademiczek. W najbliższym meczu we własnej hali pod koniec lutego zmierzą się z obecnym mistrzem CCC Polkowice. Już w sobotę pojadą natomiast do Bydgoszczy na mecz z Artego.



