Zespół z Puław ponownie potwierdził swoją dominację z rundy jesiennej ORLEN Superligi oraz Pucharu Polski pokonując drużynę WKS Śląsk Wrocław 30:27.
Od pierwszego gwizdka gospodarze narzucili wysokie tempo i przejęli kontrolę nad meczem. Już na początku spotkania skutecznością błyszczał Łukasz Gogola, który zdobył 7 bramek, najwięcej spośród wszystkich zawodników na boisku. Pierwsze trafienie dla Wrocławian zanotował w 3. minucie Jarosław Cepielik. Puławianie szybko objęli prowadzenie i już w 6. minucie prowadzili różnicą pięciu bramek.
Zawodnicy Śląska nie zamierzali jednak łatwo się poddawać i konsekwentnie dążyli do odrobienia strat, licząc na poprawę swojej pozycji w tabeli Superligi. Dużą rolę odegrał Kacper Adamski, zdobywca 5 bramek, który w rundzie jesiennej reprezentował jeszcze barwy azotowców. W 22. minucie Zurabi Tsintsadze otrzymał czerwoną kartkę za faul na rywalu, co dodatkowo podgrzało emocje na parkiecie. Gospodarze jednak nie zwalniali tempa – kolejne bramki zdobywali Łukasz Gogola i Kelian Janikowski, a pierwszą połowę na 15:11 zamknął trafieniem Marek Marciniak.
- mówił skrzydłowy Azotów Puławy – Tobiasz Górski.
Po przerwie Śląsk Wrocław wyszedł na boisko zdeterminowany, by zmniejszyć stratę, jednak świetna dyspozycja Wojciecha Boruckiego skutecznie niweczyła ich starania. Bramkarz miejscowych popisał się kilkoma efektownymi interwencjami, które zapewniły mu tytuł MVP spotkania. Po stronie Wrocławian dobrze spisywał się także Marcin Młoczyński, broniąc trzy kolejne rzuty Azotów.
- podsumował rozgrywający Śląska Wrocław – Hubert Kornecki.
Choć Wojciech Borucki obronił jeden rzut karny, kolejne dwa zostały skutecznie wykorzystane przez rywali, co w 43. minucie doprowadziło do remisu 19:19. Jednak gospodarze szybko odzyskali inicjatywę – Kelian Janikowski zdobył trzy bramki z rzędu, a chwilę później Giorgi Dikhaminjia efektownym przechwytem i trafieniem z kontrataku umocnił prowadzenie swojej drużyny. Obie ekipy prezentowały dynamiczną grę i agresywną defensywę, co skutkowało licznymi dwuminutowymi karami. Ostra walka w obronie zakończyła się kolejnymi wykluczeniami, w tym po faulu na Kelianie Janikowskim. Mimo ambitnych prób Śląska, Azoty kontrolowały przebieg meczu do samego końca, odnosząc pewne zwycięstwo 30:27.
Następny mecz puławianie rozegrają 9 marca na wyjeździe o 15:40 z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Transmisję z tego meczu przeprowadzi Polsat Sport 2.