Strażacy średnio co 10 minut gasili pożary traw w 2018 roku w Polsce

fot. gdos.gov.pl

Wypalanie traw to problem, z którym co roku spotykają się strażacy. W większości przypadków jest to celowe działanie człowieka czyli podpalenie. Ludzie uważają że takie działanie użyźnia glebę. W rzeczywistości jest jednak zupełnie inaczej, bo ziemia się wyjaławia.

Najwięcej pożarów traw odnotowano w marcu i kwietniu. Obszary zeszłorocznej wysuszonej roślinności są doskonałym materiałem palnym, co w połączeniu z nieodpowiedzialnością ludzi skutkuje gwałtownym wzrostem pożarów.

Jak zazwyczaj dochodzi do pojawienia się ognia tłumaczy kapitan Andrzej Szacoń z Komendy Miejskie Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie:

Andrzej Szacoń

Tak jak wspomniał Andrzej Szacoń gleba po wypaleniu się wyjaławia. Warto też dodać że zostaje wstrzymany naturalny rozkład resztek roślinnych. Zahamowaniu ulega także asymilacja azotu z powietrza. Od palącego się poszycia gleby może zapalić się podziemna warstwa torfu, który spala się nawet do kilku metrów w głąb w zależności od jego porowatości związanej z dostępem do tlenu.

Są to pożary długotrwałe i wyjątkowo trudne do ugaszenia. Zwykła łąka po podpaleniu regeneruje się przez kilka lat, natomiast odtworzenie podkładów torfowych wymaga wielu wieków.Teraz przytoczmy trochę statystyk. W Polsce w 2018 roku odnotowano blisko 150 tysięcy pożarów, z czego 33% stanowił ogień rozprzestrzeniający się na trawach i nieużytkach rolnych.

Najwięcej, bo aż 18 tysięcy takich przypadków zauważono w kwietniu. W zeszłym roku w wyniku pożarów traw zginęło 7 osób, a 81 zostało rannych. Strażacy co 10 minut wyjeżdżali aby ugasić ogień, który powstał na nieużytkach rolnych i trawach. Przeciętna interwencja trwała około 50 minut. W 2018 roku podczas akcji gaśniczych zużyto ponad 120 milionów litrów wody. Ta wartość odpowiada pojemności 33 basenów olimpijskich.

Kapitana Andrzeja Szaconia zapytaliśmy też o to jak w tym roku wygląda sytuacja w Lublinie:

Andrzej Szacoń

Pożary łąk i lasów powodują także straty materialne. Często z dymem idzie dorobek wielu pokoleń. W poprzednim roku w wyniku takich przypadków oszacowano straty w wysokości prawie 33 milionów złotych.

Co robić jednak gdy znajdziemy w pobliżu pożaru? Jak powinniśmy się zachować tłumaczą strażacy.

Przede wszystkim nie wpadajmy w panikę. Musimy ocenić zagrożenie i ostrzec osoby znajdujące się w niebezpiecznej strefie. Od razu musimy zawiadomić też straż pożarną i czekać na ich przyjazd żeby wskazać im dokładnie źródło ognia.

Na koniec Andrzej Szacoń przedstawia swój apel do mieszkańców Lublina:

Andrzej Szacoń

Share Button
Opublikowano w Aktualności, Centrum Uwagi, Wydarzenia