„Złodzieje” czy „Nie pozwolimy robić z pracowników niewolników” takie hasła pojawiły się na transparentach podczas protestów Solidarności w Warszawie. Jak sami mówili protestowali przeciw sytuacji społecznej w kraju. Domagali się między innymi wzrostu płacy minimalnej i podniesnenia progu dochodowego dla osób, którym przysługują świadczenia socjalne. Do dialogu zapraszał protestujących Minister Pracy, Władysław Kosiniak – Kamysz. Ci jednak odmówili i straszą rząd strajkiem generalnym. Mirosław Oleszczuk z lubelskiej Solidarności.
Związkowcy zaapelowali by w rozwiązanie konfliktu włączył się prezydent Bronisław Komorowski. Według Urzędu Miasta stołecznego Warszawy w protestach wzięło udział 100 tysięcy osób. Związkowcy twierdzą, że było ich dwa razy więcej.


