Gdy nie możemy pójść do restauracji, ona przyjdzie do nas. Zakupy na wynos to jednak nie tylko okazja, aby dobrze zjeść. Przekonuje do tego akcja #ratuJEMYgastro.
Kolejne w tym roku ograniczenia w prowadzeniu działalności kulinarnej to cios dla właścicieli i pracowników lokali, a także producentów żywności. Zwolnienia, problemy finansowe, a w konsekwencji ogłaszanie upadłości – tak może wyglądać czarny scenariusz na najbliższy czas.
Przetrwają najmocniejsi – komentuje całą sytuację właścicielka Restauracji Żydowskiej Mandragora Izabela Kozłowska – Dechnik:
Jedną z form wsparcia dla restauracji, może być zamawianie na wynos. Lubelska branża gastronomiczna, przy współpracy z urzędem miasta, stworzyła kampanię, która ma promować takie usługi:
– dodaje Izabela Kozłowska – Dechnik.
Od piątku w komunikacji internetowej, a od listopada w przestrzeni miejskiej, akcja #ratuJEMYgastro będzie zachęcać do solidarności z lokalną gastronomią. Na ten moment udział w wydarzeniu zadeklarowało ok. 50 restauracji.



