Premier Szydło jako lis kontrolujący kurnik, czy komisarze europejscy komisarzami sowieckimi. To tylko niewielki fragment debaty, która odbyła się wczoraj w Strasburgu.
Parlament Europejski dyskutował na temat sytuacji Polski pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Przedstawiciele UE i przewodniczącej jej obecnie Holandii podkreślali, że przestrzeganie praworządności musi być czymś fundamentalnym, a dialog z polskim rządem powinien być rzetelny. Premier Beata Szydło zgodziła się z ich zdaniem, sam spór o TK określiła jedynie politycznym. „Musieliśmy zmienić ustawę o TK, bo poprzedni Sejm popełnił błędy” – mówiła. Natomiast zmiany w mediach publicznych mają przywrócić im apolityczność, pluralizm i rzetelność. Jak przekonywała, Polska jest gotowa na wspólne rozwiązywanie problemów i wsparcie Unii, jednak przy zachowaniu suwerenności.
Premier Szydło poparł szef frakcji konserwatywnej, Syed Kamall. Jak mówił, to poprzedni rząd nominował sędziów niezgodnie z prawem. Kamall zwrócił uwagę również na porównanie rządu polskiego z Władimirem Putinem. Według niego to nie na miejscu, by nazywać tak naród, który cierpiał pod jarzmem sowieckim.
Przedstawicielka Zielonych podkreśliła wyjątkowo szybki tryb pracy nad ustawami w Polsce. Według niej powinno się dyskutować nad nimi dłużej niż jedną noc. Natomiast Tanja Fajon, dziennikarka z frakcji socjalistów wypowiedziała się krytycznie na temat ustawy medialnej, która jest krokiem wstecz.
Na koniec dyskusji premier ponownie zabrała głos i podkreśliła, że uważa, że „debata jest zupełnie niepotrzebna”, ale szanuje fakt, że Parlament z troską chce pochylić się nad problemem sytuacji Polski. Przyznała również, że liczyła, iż w wypowiedziach pojawią się szczegółowe pytania dotyczące ustawy medialnej czy Trybunału Konstytucyjnego.
Podczas debaty przemawiało 25 eurodeputowanych, w tym 4 z Polski – prym wiedli ci z partii KORWiN. Na razie nie wiadomo, jakie dalsze kroki podejmie Wspólnota.


