Sankcje dotyczące embarga na polską żywność na wschód będą bardzo dotkliwe.
Nasz kraj eksportuje do Rosji, łącznie z wyrobami maszynowymi, chemicznymi i żywnością, produkty o wartości prawie 11 miliardów dolarów. Sama żywność to około miliard siedemset milionów dolarów.
Szacunkowo straty wyniosą w granicach jednego miliarda euro – wyjaśnia Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK
K29_EDDC5DFE413C42618F501BF11E4F63A6
[Same warzywa i owoce to jest około 300 milionów euro, mięso około stu milionów euro, nabiał, to ważna pozycja, ponad 150 milionów euro, słodycze około 50 milionów euro. Łącznie nazbiera się na blisko miliard euro, a więc gigantyczna kwota, która może spowodować bankructwa wielu polskich przedsiębiorstw, sadowników, czy hodowców. Bo to będzie również dotyczyć mięsa.]
Największy problem jest z naszymi jabłkami. Eksportowana większość trafiała do Rosji. Teraz rząd szuka innych rynków zbytu.
Nie podlega dyskusji, że polski rząd jest jak zwykle zaskoczony – komentuje Szewczak
K29_03ED79474C7D4D4A8B373167445EA724
[Chce eksportować jabłka do Chin dzisiaj. To są kompletne brednie. Chiny produkują prawie 25 milionów ton jabłek, my niewiele ponad trzy miliony, więc raczej to nie my zalejemy Chiny jabłkami, a raczej widzimy odwrotne zjawisko w ostatnich latach.]
Według Szewczaka, jedną z opcji pomocy sadownikom i hodowcom jest zawieszenie spłat odsetek i kredytów tym, którzy wzięli kredyty obrotowe na tego typu działalność. Do czasu aż uzyskają unijne środki lub rekompensaty rządowe.
Straty związane z embargiem mogą być znacznie większe, ponieważ grozi nam epidemia afrykańskiego pomoru świń. Wówczas zakaz eksportu się rozszerzy.
Ewelina Kwaśniewska


