Lotto AZS UMCS Lublin prowadzi z 1KS Ślęzą Wrocław 2:0. Akademiczki wygrały 85:69 i 89:60.
AZS mierzył się ze Ślęzą 4-krotnie w tym sezonie. Zespół z Wrocławia wygrywał dwa razy i dwa razy to AZS był górą. D tego spotkania tych ekip nierzadko były bardzo wyrównane. Dobrym przykładem będzie mecz w Sosnowcu w ramach ćwierćfinału pucharu Polski, przegrany przez AZS zaledwie 1 punktem. Od tamtego czasu w Lublinie dużo się zmieniło. Do zespołu dołączyła Kamila Borkowska czy Brooque Williams a odeszła między innymi Destiny Slocum. Przed spotkaniem, więc wiedzieliśmy jedno, będzie to bardzo ciekawy dwumecz.
Pierwsza kwarta rzeczywiście potwierdzała tą tezę. Na prowadzenie jako pierwsze wyszły Lublinianki. Jednak to nie oznaczało, że goście mają zamiar złożyć broń. Na niecałe 2 minuty do końca tej części gry, gościom udało się wyjść na prowadzenie, ale nie na długo. przed końcową syreną to gospodynie prowadziły 3 punktami, wygrywając pierwszą odsłonę spotkania 19:16.
Druga kwarta okazała się być dużo ciekawsza od pierwszej. Był to pokaz skuteczności rzutowej i konsekwencji w konstruowaniu akcji. Kluczowymi postaciami dla tej części spotkania były Kamila Borkowska i Markeisha Gatling. Większość ataków z „wykorzystaniem” warunków fizycznych obu zawodniczek kończyła się dopisaniem punktów na konto AZS-u. Wrocławianki wypadły dużo gorzej w tej odsłonie spotkania. Duża ilość błędów w defensywie oraz mniejsza skuteczność w ofensywie. Po 4 minutach Lublinianki zdobyły 10 punktowe prowadzenie a dalej było tylko lepiej. Przed 15 minutową przerwą z parkietu to Lublinianki schodziły z przewagą 13 punktów nad rywalkami, prowadząc 43:30.
Po przerwie lublinianki kontynuowały swoją bardzo dobrą grę punktując przeciwniczki. W dalszym ciągu AZS dominował pod koszem i wykorzystywał swoje sytuacje. Kiedy wydawało się, że spokojnie uda się dograć kwartę, zawodniczki z Wrocławia zaczęły odrabiać straty. Lublinianki zaczęły popełniać więcej błędów a gościom wychodziło wszystko. Z 20 punktów przewagi pozostała zaliczka zaledwie 8 punktów a na tablicy widniał wynik 63:55.
Czwarta odsłona spotkania nie zapowiadała się najciekawiej. A przynajmniej tak by się mogło wydawać przez pierwszą minutę. Po tym czasie zobaczyliśmy pierwszy celny rzut Robbi Ryan, która podniosła prowadzenie AZS-u o 2 punkty. Na kilka minut przed końcem spotkania AZS postawił kropkę nad „i” podwyższając prowadzenie w tym meczu czterema celnymi rzutami przy bierności rywalek. Spotkanie zakończyło się wynikiem 85:69 dla akademiczek.
Tak to spotkanie podsumował trener AZS-u, Karol Kowalewski:
Drugie spotkanie nie należało do najbardziej wyrównanych. Po pierwszym meczu można było spodziewać się wszystkiego. Zarówno Lublinianki jak i Wrocławianki miały swoje dobre momenty na przestrzeni poprzedniego starcia, więc sprawa była otwarta.
Początkowe minuty spotkania zdecydowanie na korzyść drużyny gości. Wrocławiankom w tej części gry wychodziło praktycznie wszystko. Okazał się być to swego rodzaju sprawdzian dla AZS-u, który dzielnie musiał radzić sobie z skutecznymi atakami rywalek. Niemalże każdy rzut gości „wpadał”, kiedy te AZS-u ocierały się o obręcz i wracały w ręce gości. Po ponad 5 minutach Akademiczki traciły aż 11 punktów. Do końca kwarty udało się zmniejszyć tę stratę do 8, dzięki świetnej dyspozycji Dominiki Ulman, która od samego początku spotkania pokazywała, że jest mocną kartą w talii Karola Kowalewskiego.
Po mało optymistycznej pierwszej kwarcie, przyszła druga. Sprawy przybrały inny bieg, Dominika Ulman dalej świetnie spisywała się na parkiecie a AZS poczuł wiatr w żaglach i ruszył do ataku. Sytuacje zupełnie się odwróciły. Zawodniczki w zielonych strojach zupełnie zdominowały parkiet wychodząc pierwszy raz w tym spotkaniu na prowadzenie. Goście zdecydowanie nie mogli zaliczyć tej kwarty do udanych przy 25 punktach zdobytych przez gospodarzy one zdobyły 8.
Trzecia i czwarta kwarta układały się również po myśli gospodarzy. Po 3 odsłonie na tablicy mieliśmy wynik 71-49, dzięki temu już w czwartej kwarcie mogliśmy zobaczyć młodsze zawodniczki na parkiecie. Lublinianki utrzymały wysoki poziom i wygrały 89:60.
Tak to spotkanie podsumował trener Karol Kowalewski:
W drugim spotkaniu zdecydowanie na uwagę zasłużyła Dominika Ulman, która zaliczyła niesamowite spotkanie. Zawodniczka zdobyła 24, 3 zbiórki i 1 asystę. Oprócz tego na wyróżnienie zdecydowanie zasłużyły Kamila Borkowska, która udowadnia, że jest bardzo mocnym punktem drużyny i prezentuje genialną formę w fazie play-off. Kamila dwukrotnie zaliczyła „double-double” w meczach z Wrocławiem. Drugą zawodniczką, która zdecydowanie błyszczała była Robbi Ryan, która dołożyła w obu meczach wolę walki i charakter.
Teraz przed akademiczkami wyjazdowe starcie z Wrocławiem 7 kwietnia.





