Przed Bogdanką LUK Lublin druga odsłona rywalizacji o mistrzostwo Polski w sezonie 2025/2026. Zawodnicy Stephane’a Antigi w środę 29 kwietnia zmierzą się przed własną publicznością z Aluron CMC Wartą Zawiercie. Lublinianie będą chcieli zrewanżować się adwersarzom za dotkliwą porażkę w premierowym meczu, w którym ulegli Jurajskim Rycerzom 0:3.
Mistrza zawsze cechuje pokora i spokój
Po raz drugi z rzędu oba zespoły mierzą się ze sobą w walce o złoto. Patrząc na kontekst zeszłorocznych i tegorocznych zmagań można uważać, że role zespołów się odwróciły. Zawiercie do tej pory nie doświadczyło znaczących problemów kadrowych. Jurajscy Rycerze wygrali fazę zasadniczą z siedmiopunktową przewagą nad drugim PGE Projektem Warszawa i ośmiopunktową różnicą nad trzecią Bogdanką LUK Lublin. Okresem najtrudniejszym dla zawodników Michała Winiarskiego niewątpliwie był czas przed Klubowymi Mistrzostwami Świata. Wtedy wicemistrzowie kraju wpadli w lekką zadyszkę, spowodowaną dużym natężeniem spotkań w krótkim odstępie. W rundzie rewanżowej nie mieli już sobie równych. Punktowali regularnie i pewnie finiszowali na „pole position” rundy zasadniczej, na papierze będąc w uprzywilejowanej pozycji przed fazą play-off. Na ziemię zostali sprowadzeni dosyć szybko, bo już w premierowym meczu ćwierćfinałowym. Lekcji pokory udzielił stary mistrz, który jeszcze niedawno sam był w położeniu Aluronu CMC Warty Zawiercie.
Przypadki chodzą…. po klubach
Nic nie wskazywało na to, aby siatkarze Michała Winiarskiego mieli problem w pojedynku z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Ja sam jednak przed rozpoczęciem play-offów liczyłem na to, że na trzykrotnych zdobywców Ligi Mistrzów nie trafi Bogdanka LUK Lublin. ZAKSA jest bardzo niewygodnym rywalem. Pomimo niskiego jak na standardy klubu z Kędzierzyna-Koźla ósmego miejsca, to nigdy nie należy ich lekceważyć. Zawiercianie dali się zaskoczyć adwersarzom już na pierwszym kroku zmagań. Porażka 2:3 na własnym parkiecie i trzeba było grać z nożem na gardle. Po tym poznaje się jednak wielkie drużyny. Jeżeli radzą sobie z rywalizowaniem pod presją są godne walki o najwyższe cele. Myślę, że każdy z nas może przytoczyć choć jedną ekipę, która z tym zagadnieniem w bieżących rozgrywkach sobie nie poradziła. Ale może w ich przypadku następna kampania to będzie ”ten sezon”.
Wracając jednak do sedna sprawy. Konkurowanie Zawiercian z ZAKSĄ miało finalnie szczęśliwe zakończenie. Zawodnicy Michała Winiarskiego wygrali następne dwa pojedynki i awansowali do strefy medalowej, w której czekała na nich Asseco Resovia Rzeszów. Na papierze dużo trudniejszy rywal. Poszło jednak nadzwyczaj gładko. Dwa mecze bez straty seta i udany rewanż za ćwierćfinał Tauron Pucharu Polski, w którym Jurajscy Rycerze ulegli podopiecznym Massimo Bottiego 0:3. No i wreszcie atak szczytowy w postaci drugiej z rzędu rywalizacji z Bogdanką LUK Lublin. Wniosek, który przychodzi na myśl po premierowej odsłonie tego starcia wagi ciężkiej jest jeden – Zawiercie odrobiło wszystkie lekcje z zeszłego sezonu. Pytanie, czy jest to jednak już autostrada do przejęcia tronu siatkarskiej PlusLigi? Myślę, że dużo mądrzejsi będziemy po drugim meczu wielkiego finału. To powie nam, gdzie obecnie znajdują się oba zespoły.
Mocne postanowienie poprawy
W podsumowaniu pierwszego meczu finałowego pisałem o tym, że Lublin ponownie musi przybrać szaty mistrza. Inaczej, z tak dysponowanym Zawierciem siatkarze Stephane’a Antigi nie mają po prostu szans. Lublinianie nadal myślą o obronie tytułu, ale muszą przejść całkowitą metamorfozę względem sobotniego meczu. Po zmaganiach na parkiecie rywali, żaden z zawodników zespołu z Lublina nie może powiedzieć, że wywiązał się w stu procentach ze swojego zadania. Wilfredo Leon na przestrzeni całej rywalizacji jako jedyny przekroczył barierę dziesięciu punktów (11 pkt.). Mateusz Malinowski oraz Hilir Henno dopisali do konta Lublinian po dziewięć oczek, ale to zdecydowanie za mało. Skoro po drugiej stronie lider Zawiercian – Aaron Russell zdobywa aż 20. punktów w trzysetowej rywalizacji, to oznacza, że Amerykaninowi pozwolono na zdecydowanie więcej niż pozostałym. Marcin Komenda i Wilfredo Leon utrzymują wprawdzie pewien poziom, ale reszta zespołu zagrała poniżej swojego potencjału. Jackson Young, który jeszcze niedawno był bohaterem dwóch spotkań półfinałowych z PGE Projektem Warszawa, teraz schodzi z boiska po pierwszej partii i wraca na parkiet dopiero na koniec rywalizacji. Wtedy wszystko wydaje się było już przesądzone. Widoczny jest ciągle brak Kewina Sasaka, który w wielu trudnych momentach poprzedniego sezonu odciążał w destrukcji Leona. Nie mówiąc już o Mikołaju Sawickim, którego znakomita forma wieńcząca ubiegły sezon też była kluczowa przy zdobyciu mistrzostwa kraju. Obecnie niewiele pozostało z tamtej drużyny. Liczę na to, że jej cząstka powróci w lubelskiej hali Globus. Jeśli tak nie będzie, ciężko będzie liczyć na obronę złota PlusLigi. Jeszcze jedna sprawa. W sobotniej rywalizacji mało widoczna i skuteczna była gra naszych środkowych. Sześć punktów Aleksa Grozdanova i Fynn’a McCarthy’iego to zdecydowanie za mało.
Gorzej być nie może
Jak grać z tak dobrze dysponowanym Zawierciem? Liczę na to, że sztab Lublinian udzieli mi odpowiedzi na to pytanie w środowy wieczór. Czy są elementy, które gospodarze muszą poprawić obowiązkowo? Patrząc na premierową rywalizację, tych spraw trochę by się znalazło. Korekta zagrywki, lepsza gra bloku i gargantuiczna praca w obronie. Trzymam kciuki, żeby analiza i praca domowa, którą zadali Lublinianom wicemistrzowie kraju została odrobiona. Moim zdaniem, na razie nie ma się o co martwić. Gorzej być już nie może. Niepokój w głowach Bogdanki LUK Lublin może pojawić się po ewentualnej porażce w drugiej odsłonie finału. Nikt jeszcze nie został mistrzem Polski, wygrywając jedno spotkanie. Niemniej jednak, jeśli zawodnicy Stephane’a Antigi przegrają drugi mecz ich sytuacja będzie piekielnie trudna. Pozycja goniącego, w dodatku z nożem na gardle, nigdy nie wzbudza przyjemnych odczuć.
Druga odsłona wielkiego finału siatkarskiej PlusLigi, Bogdanka LUK Lublin – Aluron CMC Warta Zawiercie zostanie rozegrany 29 kwietnia o godzinie 17:30. Areną zmagań będzie lubelska hala Globus im. Tomasza Wójtowicza. Transmisja spotkania będzie dostępna na antenie Polsatu Sport 1.



